Śląsk deklasuje MKS i wygrywa czwarty z pięciu ostatnich meczów

Śląsk deklasuje MKS i wygrywa czwarty z pięciu ostatnich meczów

Śląsk Wrocław rozgromił u siebie MKS Dąbrowa Górnicza 106:84 i zrewanżował się przeciwnikowi za porażkę z II kolejki sezonu zasadniczego. WKS wygrał 4. kwartę 32:19, a całą 2. połowę – aż 61:42, dzięki czemu odniósł pewne zwycięstwo. Gospodarzy do tryumfu poprowadził Kamil Łączyński, który zaliczył 21 pkt (7/9 z gry, 5/7 z dystansu), 3 ast. i 2 prz. Poza nim co najmniej 10 „oczek” zdobyło 4 wrocławskich zawodników: Mathieu Wojciechowski (16, 6 zb., 4 ast., 2 bl.), Jakub Musiał (14, 6/8 z gry), Torin Dorn (10, 4/4 z gry) i Devoe Joseph (10). W organizacji ofensywy „Wojskowych” znowu wyróżniał się Danny Gibson (9 pkt, 4 zb., 5 ast.), a bliski double-double był Mike Humphrey (8 pkt, 10 zb.). Na listę strzelców „trójką” wpisał się nawet 18-letni Mateusz Czempiel, który spędził na boisku 37 sekund. Śląsk trafił 50% rzutów z gry, w tym 14 za 3 pkt, wygrał zbiórki 37:31 i rozdał dużo więcej asyst niż rywal (19:8). Popełnił także zaledwie 7 strat, wymuszając 14 strat dąbrowian. Tym samym „Wojskowi” odnieśli 4. zwycięstwo w pięciu swoich ostatnich meczach. Hej, Śląsk!

Do połowy 1. kwarty nieco lepiej wyglądał WKS, który po „trójce” Łączyńskiego prowadził 12:9. Wrocławianie mieli 3 „oczka” przewagi także na 4 minuty przed zakończeniem inauguracyjnej odsłony (15:12 po trafieniu Dorna zza łuku) i na 4 minuty przed jej końcem (17:14 po wsadzie Humphreya). Kiedy Dorn powiększył zaliczkę Śląska celnym osobistym, MKS od stanu 18:14 zanotował serię 9:0, dzięki której wygrywał 23:18. Stratę „Trójkolorowych” zmniejszył Chrabascz (celny rzut z dystansu na 21:23), ale wynik 1. partii ustalił Dominic Artis – trafił 2 osobiste i było 25:21 dla gości.


Jak dotąd WKS miał duże problemy z konsekwencją gry w ataku. Dąbrowianie narzucili dosyć szalony i chaotyczny styl, a ten Śląskowi nie służył. Brak dobrej organizacji ofensywy „Wojskowowych” przekładał się na brak dobrych pozycji do rzutu i słabą skuteczność wrocławian.


Zaczęło się to powoli zmieniać w trakcie 2. kwarty. Co prawda w 2,5 minuty MKS odskoczył na 6 „oczek” (30:24), lecz później Śląsk przystąpił do ataku. Kolejne 2,5 minuty to run 9:1 w wykonaniu gospodarzy – „trójką” na 33:31 zakończył go Kuba Musiał. I choć za chwilę wyrównał Artis, który przymierzył z półdystansu, to w następnej akcji Humphrey zamienił na punkty 2 osobiste (35:33) i od tego momentu WKS wyraźnie przeważał. Przed przerwą miał nawet 9 „oczek” przewagi (45:36), gdy Łączyński rzucił 8 punktów z rzędu w 1,5 minuty, jednak ostatnie 6 „oczek” 2. odsłony zdobył MKS. Zespół Olivera Vidina wygrywał tylko 45:42. Przez to, że grał falami, fani Śląska mogli odczuwać niedosyt.

Tym bardziej że tuż po rozpoczęciu 2. połowy Artis trafił zza łuku i znów był remis (45:45). Tymczasem wśród wrocławian świetny fragment zaliczył Jakub Musiał, który najpierw przymierzył z dystansu, a później przechwycił piłkę i wykończył kontrę lay-upem. W taki sposób zapoczątkował serię 14:5, pozwalającą Śląskowi odjechać na 9 punktów – 59:50. Przewaga ta wzrosła, gdy na 4,5 minuty przed końcem 3. kwarty „Łączka” trafił swoją 5. „trójkę” (64:54). Z kolei lay-up Dorna dał gospodarzom 11-punktową zaliczkę – 70:59. MKS był jednak skuteczny na linii (4/4 w 19 sekund) i nieznacznie zmniejszył swój deficyt, więc na 4. odsłonę WKS wychodził, prowadząc 74:65.

Przez pierwsze 3 minuty decydującej odsłony MKS konsekwentnie uniemożliwiał „Wojskowym” powiększenie różnicy dzielącej obie drużyny. ZZa linii 6,75 m trafiali Watts (68:77) i 2 razy Artis (71:81 i 74:83). Ostatnie 7 minut WKS wygrał jednak 23:10 (10:0, 14:3), odskakując gościom coraz dalej. Wynik końcowy ustalił Mateusz Czempiel. Na zegarze pozostały 23 sekundy, kiedy 18-latek oddał swój 1. rzut w PLK – „trójkę” na 106:84. Trafienie Czempiela wywołało dużą radość jego kolegów z drużyny, którzy jednocześnie mogli fetować wysokie zwycięstwo.


WKS Śląsk Wrocław – MKS Dąbrowa Górnicza 106:84 (21:25, 24:17, 29:23, 32:19)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Łączyński 21 (5), Wojciechowski 16 (3), Musiał 14 (2), Dorn 10 (1), Joseph 10 (1), Gibson 9, Humphrey 8, Chrabascz 7 (1), Dziewa 4, Gabiński 4, Czempiel 3 (1).

Punkty dla MKS-u: Artis 32 (6), Holder 11, Watts 11 (3), Douvier 8 (1), Śmigielski 7, Put 7 (1), Fraser 4, Dawdo 2, Kobel 2.

Zdjęcie: WKS Śląsk Wrocław

Materiały filmowe: WKS Śląsk Wrocław, Energa Basket Liga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 thought on “Śląsk deklasuje MKS i wygrywa czwarty z pięciu ostatnich meczów”