Śląsk odprawił Trefla na starcie play-offów. Obrona i zbiórki kluczem do sukcesu

Śląsk odprawił Trefla na starcie play-offów. Obrona i zbiórki kluczem do sukcesu

Po 6 latach Śląsk powrócił do fazy play-off PLK i pokonał Trefla Sopot 76:71 w 1. meczu ćwierćfinału. Znakomity występ zaliczył Ivan Ramljak – najlepszy strzelec WKS-u i autor double-double (20 pkt i 11 zb.; 9/15 z gry, 4 prz., eval 29). Poza nim wśród „Trójkolorowych” jeszcze 2 zawodników uzyskało 2-cyfrowy dorobek strzelecki – Strahinja Jovanović (16; 4 zb., 8 ast.) i Kyle Gibson (15; 3 ast.). Z kolei Ben McCauley, dochodzący do pełni formy po kontuzji, zanotował 9 pkt i 7 zb. w 18 minut na boisku. Śląsk bronił twardo i konsekwentnie, zagęszczając strefę podkoszową oraz świetnie rotując. Pozwolił Treflowi trafić jedynie 14% rzutów zza łuku (4/28!) i wymusił 15 strat. WKS całkiem zneutralizował także 2 liderów sopocian – Karol Gruszecki nie zdobył punktów (0/5 z gry, 2 zb., 1 ast., 1 strata), a Dominik Olejniczak zgromadził tylko 2 „oczka” (1/3 z gry), 2 zb. i 1 bl., popełnił też 2 straty. Chociaż „Wojskowi” sami trafiali z przeciętną skutecznością (43% z pola, 23% z dystansu) i mieli 12 strat, to zdecydowanie wygrali zbiórki (45:36, w tym 12:6 w ataku) i rozdali 17 asyst. Zwycięstwem drużyna 17-krotnych mistrzów Polski zakończyła swoją passę niepowodzeń w starciach z Treflem – pokonała go bowiem 1. raz od 31 stycznia 2016 (po 4 porażkach z rzędu). Hej, Śląsk!

Pierwsze akcje obu zespołów wyglądały na rozgrzewkę – nie padły żadne punkty, obejrzeliśmy za to po 2 niecelne rzuty z każdej strony. Potem to WKS wyszedł na prowadzenie 5:0, a trener Stefański poprosił o przerwę na żądanie. Rywalizacja się wyrównała – po trafieniu Omota hakiem Trefl tracił 1 „oczko” (6:7). Na 1,5 minuty przed końcem 1. kwarty wsad Ramljaka dał „Wojskowym” przewagę 14:10, zaś po jego akcji „2 + 1” było 17:13 dla gospodarzy. Inauguracyjną część gry Śląsk wygrał zaś minimalnie – 19:18. Jak dotąd na parkiecie królowała twarda obrona.

WKS zaczął 2. odsłonę serią 9:0, a Trefl pudłował rzut za rzutem (28:18). Marcin Stefański wziął kolejny czas, po którym niemoc sopocian trafieniem hakiem przełamał Michał Kolenda (20:28). W połowie tej kwarty – kiedy lay-up trafił Jovanović – przewaga „Trójkolorowych” wynosiła 11 „oczek” (35:24). Przed przerwą Trefl zdołał dojść Śląsk najwyżej na 7 punktów (32:39 po skutecznym półhaku Olejniczaka). Później WKS znów zbudował sobie 2-cyfrową zaliczkę – z dystansu przymierzył Kyle Gibson, celny osobisty dołożył „Munja” i na tablicy widniał wynik 43:32 dla miejscowych. Po 1. połowie zmobilizowani „Wojskowi” zasłużenie wygrywali 45:35. Ich dyspozycja mogła napawać optymizmem wrocławskich kibiców.

Przez pierwsze 2,5 minuty 2. połowy różnica punktowa nie uległa zmianie – lay-upami wymienili się Michał Kolenda i Ben McCauley (47:37). Następnie 5 „oczek” z rzędu zdobył Śląsk – po „trójce” Jovanovicia jego zespół prowadził 52:37. Wrocławianie na chwilę zacięli się w ataku, ale dzięki świetnej defensywie nie pozwolili Treflowi zbliżyć się na mniej niż 10 „oczek” (43:53). Po 30 minutach WKS miał 12 punktów zaliczki – wynik na 59:47 ustaliła dobitka Leończyka równo z syreną kończącą 3. kwartę.

W minutę od startu 4. kwarty „Trójkolorowym” udało się zwiększyć przewagę do 15 „oczek” (62:47). Przez kolejne 120 sek. Trefl zmniejszył swój deficyt o jedną trzecią (52:62 po 2 skutecznych rzutach wolnych Ł. Kolendy). Łącznie sopocianie zaliczyli run 14:4, zbliżając się na 5 punktów (61:66). Na zegarze pozostały 4 minuty na grę. Wtedy rolę lidera Śląska przejął Gibson, który rzucił dla gospodarzy 4 punkty z rzędu. W międzyczasie odpowiedział mu tylko Leończyk, trafiając spod kosza (70:63 i 2 minuty do końca). Potem swoje jedyne trafienie w meczu zaliczył Stewart – uciekł za plecy obrońcy i wykonał wsad po asyście Jovanovicia (72:63). Przewaga podopiecznych Olivera Vidina wydawała się bezpieczna, ale Trefl w 17 sek. doszedł rywala na 4 „oczka” („trójka” Radičevicia i lay-up Ł. Kolendy – 68:72). Po przerwie na żądanie dla WKS-u z półdystansu przymierzył Ramljak (74:68). Przez ostatnie 46 sek. Śląsk szczelnie bronił, zaś Jovanović wykorzystał 2 z 4 osobistych. Finalnie „Wojskowi” tryumfowali 76:71, obejmując prowadzenie w serii ćwierćfinałowej.


– Zagraliśmy dzisiaj bardzo dobrze przede wszystkim w obronie i szkoda ostatniej kwarty, w której bardzo głupio traciliśmy piłki w ataku. Było to efektem braku koncentracji i dlatego ciągle powtarzam, że musimy o niej pamiętać. Co prawda wygraliśmy, ale w tym momencie nie ma to dla mnie większego znaczenia. Koncentrujemy się już na piątkowym meczu i jeżeli chcemy powtórzyć dzisiejszy rezultat, musimy zagrać o wiele lepiej. Najistotniejsze będzie zminimalizowanie błędów, bo w fazie play-off się ich nie wybacza. Jeżeli chodzi o Bena, to ostatnio ciężko pracował, żeby wrócić do pełni sił i przez to wczoraj nie trenował – nie chcieliśmy go przemęczać. Będzie potrzebował jeszcze chwili na powrót do formy, ale jest doświadczonym graczem i wie, jak zachowywać się na boisku. Znam Bena i wiem, że jeśli wejdzie w swój rytm, to będzie grał o niebo lepiej – powiedział na konferencji prasowej Oliver Vidin, trener Śląska.


WKS Śląsk Wrocław – Trefl Sopot 76:71 (19:18, 26:17, 14:12, 17:24)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Ramljak 20 (1), Jovanović 16 (2), Gibson 15 (1), McCauley 9 (1), Dziewa 8, Gabiński 3, Szlachetka 3, Stewart 2.

Punkty dla Trefla: Ł. Kolenda 22 (2), Omot 10, Leończyk 10, Radičević 10 (1), Moten 7 (1), M. Kolenda 6, Paliukenas 4, Olejniczak 2.

Zdjęcie: Karolina Bąkowicz (https://twitter.com/k_bakowicz)

Materiał filmowy: Energa Basket Liga

Dziennikarz, polonista, edytor.