Śląsk pokonał Spójnię po znakomitej 4. kwarcie. Zwycięski Lykogiannis
Śląsk Wrocław – bez kontuzjowanych E. Nzekwesiego, J. Robinsona oraz M. Ponitki – pokonał u siebie PGE Spójnię Stargard 72:61 w debiucie A. Lykogiannisa jako trenera 18-krotnych mistrzów Polski. O zwycięstwie „Trójkolorowych” przesądziła 4. kwarta, którą wygrali oni 27:13, zaliczając w niej serię 20:2. Gospodarze nie wypadli najlepiej w ofensywie (40% z gry, 59% za 2, 27% za 3), ale trafiali z wyższą niż Spójnia skutecznością z gry, za 2, za 3 i za 1, nieznacznie wygrali również zbiórki (37:34) i asysty (15:11). Zauważalnie gorsi byli tylko pod względem zdobyczy ze strat (8:15). Po stronie Śląska najlepiej spisał się M. Teague, autor 18 pkt (3/4 za 3, 5/5 za 1). Świetnie zagrał także powracający do składu D. Gołębiowski, notując 15 „oczek” w 14,5 minuty. Double-double skompletował natomiast A. Penava (11 pkt + 10 zb.). Wciąż walczący o awans do pierwszej szóstki wrocławianie z bilansem 13:12 zajmują 8. miejsce w ligowej tabeli.
Od początku 1. kwarta układała się dla Śląska dobrze. Trafienia 2-punktowe Davisa, Nizioła i Penavy sprawiły, że po 3 minutach WKS prowadził 6:4. Później natomiast Spójnia zaliczyła serię 13:0, przejmując kontrolę nad przebiegiem boiskowych wydarzeń. „Trójkolorowi” bez klasycznego rozgrywającego nie radzili sobie z organizacją gry ofensywnej. W inauguracyjnej części meczu trafili 5/16 rzutów z gry (31%), popełnili także 3 straty (w tym faul w ataku). Dzięki solidnej obronie przed 2. odsłoną przegrywali jednak tylko 12:19, co dawało wrocławskim kibicom nadzieję na poprawę wyniku.
W 2. partii obserwowaliśmy wyrównaną rywalizację obu drużyn – dla „Wojskowych” oznaczało to utrzymywanie się dość blisko stargardzian. Kiedy minęło 3,5 minuty, WKS nadal przegrywał 7 „oczkami” – 18:25. Doprowadzając do tego wyniku skutecznym rzutem wolnym, Blackshear rozpoczął run 6:0 w wykonaniu Śląska (potem: osobisty Penavy, akcja „2 + 1” Gołębiowskiego, osobisty Penavy), więc gospodarze zbliżyli się do przeciwników na 23:25. Jeszcze bliżej wrocławianie doskoczyli do rywala dzięki „trójce” Teague’a na 4 minuty przed przerwą (26:27). Zanim koszykarze zeszli do szatni, Spójnia zdążyła zbudować 8-punktową przewagę (36:28), ale wynik 1. połowy celnym rzutem zza łuku ustalił Senglin – 31:36. Niski deficyt pozwalał „Wojskowym” nadal myśleć o zwycięstwie. Do tego WKS potrzebował jednak nabrania prędkości w ataku.
Kwarta numer 3 była kieska ofensywnie dla obydwu zespołów, które zdobyły łącznie 26 punktów. Spójnia szybko odjechała na 9 „oczek” (40:31), ale indywidualną serią 5:0 popisał się Teague (2 osobiste, „trójka”), zmniejszając stratę WKS-u do 36:40. Kilka akcji później indywidualny run 5:0 zanotował Gołębiowski (półhak, „trójka”), a zrywy Teague’a i „Gołębia” złożyły się na 10 punktów Śląska bez odpowiedzi stargardzian – od 31:40 do prowadzenia 41:40. Za chwilę trafieniem z półdystansu podwyższył je Blackshear (43:40). Finalne 3 minuty 3. partii goście wygrali jednak 8:2, więc decydującą część zmagań zaczęli przy stanie 48:45 na ich korzyść.
Co prawda najpierw ich zaliczkę minimalnie zwiększył Ross, wykorzystując 1 z 3 rzutów wolnych (49:45), niemniej WKS odpowiedział piorunującą serią 20:2! Inicjalne 6 „oczek” zdobył Teague (rzut zza łuku, akcja „2 + 1”), zaś 2 skuteczne osobiste dołożył Penava – dzięki serii 8:0 WKS prowadził 53:49. Z drugiej strony 2 punkty z linii dorzucił Martinez (53:51), lecz to zmotywowało „Wojskowych” – efekt stanowił bowiem ich run 12:0, składający się z „trójki” Nizioła, półhaku Davisa, 2 celnych osobistych i trafienia Teague’a z półdystansu, lay-upu Penavy oraz skutecznego rzutu wolnego Blacksheara. Ofensywny szturm Śląska zapewnił mu 14-punktową przewagę (65:51) przy 4,5 minuty do końca starcia. Spójnia zdołała jeszcze zbliżyć się do wrocławian najwyżej na 10 „oczek” (55:65). Ostatecznie 18-krotni mistrzowie Polski tryumfowali 72:61, odnosząc 7. zwycięstwo w swoim 12. meczu domowym tego sezonu.
W trakcie spotkania klub kibica Śląska Wrocław wywiesił na sektorze K transparent krytykujący chaotyczne ruchy kadrowe zarządu WKS-u, kończący się zdaniem: „NASZ KLUB OŚMIESZACIE!!!”. Przypomnijmy, że „Trójkolorowych” już 2. sezon z rzędu prowadziło 3 różnych trenerów, a od sezonu 2019/20, w którym Śląsk ostatni raz wrócił do PLK, posadę głównego szkoleniowca przez całe rozgrywki utrzymał wyłącznie O. Vidin (2020/21). W międzyczasie skład wrocławskiej drużyny zmieniał się szokująco często – zarówno w przerwie letniej, jak i podczas sezonów. Jedynie w trwających rozgrywkach WKS opuściło 7 zawodników: A. Wiśniewski, I. Whitehead, DJ Cooper, A. Nunez, R. Lynch, A. Bogucki, K. Blackshear (choć ten ostatni w awaryjnej sytuacji podpisał z klubem nowy kontrakt). Z kolei D. Gołębiowski był czasowo zawieszony. Od lat w Śląsku trudno więc liczyć na jakąkolwiek stabilizację kadrową.
WKS Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 72:61 (12:19, 19:17, 14:12, 27:13)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Teague 18 (3), Gołębiowski 15 (2), Penava 11, Nizioł 8 (2), Senglin 6 (2), Davis 6, Blackshear 4, Kulikowski 2, Waczyński 2.
Punkty dla Spójni: McCadden 17, Borowski 11, Ross 10 (1), Johnson 6, Kikowski 6, Martinez 6, Kowalczyk 3 (1), Gordon 2.
Zdjęcie: Karolina Bąkowicz (https://www.instagram.com/k_bakowicz)
Wideo: Orlen Basket Liga

