Sokół wygrał mecz na szczycie – Śląsk z 3. porażką w sezonie

Sokół wygrał mecz na szczycie – Śląsk z 3. porażką w sezonie

FutureNet Śląsk Wrocław przegrał na wyjeździe z Sokołem Łańcut 79:82 na zakończenie 1. rundy sezonu zasadniczego. O wyniku przesądziła głównie 1. kwarta, którą „Trójkolorowi” przegrali aż 11:29 (zaczynając ją od 4:18). Choć WKS wygrał 3 kolejne odsłony i zdołał 3 razy doprowadzić do remisu, fatalnie rozegrana końcówka nie pozwoliła mu zwyciężyć. Najlepiej w Śląsku spisał się tradycyjnie Aleksander Dziewa, który do 31 pkt. (14/21 z gry, 13/16 za 2) dołożył 8 zb. i 1 bl. Dobry występ zaliczył także kapitan Norbert Kulon, autor 21 pkt. (8/18 z gry, 5/13 z dystansu), 4 zb. i 4 ast. Zespół Radosława Hyżego trafił 44% rzutów z gry (32/73), 25% rzutów zza łuku (9/36) i 55% osobistych (6/11). Ponadto przegrał zbiórki 5. raz w trwającym sezonie (37:41) i rozdał tylko 13 asyst (w poprzednich meczach – śr. 19,8).

W 1. ćwiartce – przegranej aż 11:29 – WKS trafił tylko 4/14 rzutów z gry (w tym 1/7 za 3) i 2/6 rzutów wolnych, popełnił również 4 straty. Na szczęście w 2. kwarcie Śląsk wrócił do gry. Wygrał ją 26:14 i zbliżył się do rywala na 6 „oczek” – największa w tym zasługa Aleksandra Dziewy, który w tej części gry zdobył aż 16 pkt. (7/7 za 2), miał 2 zb. i 1 bl. Impuls do ataku dał także Kulon, który na początku kwarty trafił 2 „trójki” w pół minuty – łącznie w 2. partii zaliczył 8 pkt., 2 zb. i 1 ast. Wydawało się, że Śląsk przejął kontrolę nad meczem, jednak to Sokół wciąż prowadził. Wynik starcia najlepszych drużyn 1. ligi był więc sprawą otwartą.

Start 3. odsłony – bardziej udany dla gospodarzy. Na punkty Karolaka z półdystansu rzutem spod kosza odpowiedział Dziewa, lecz za chwilę Małgorzaciak trafił kolejną „trójkę” – było 48:39 dla łańcucian. Wtedy Śląsk złapał właściwy rytm i doprowadził do remisu w 1,5 minuty. Z dystansu przymierzyli Dziewa, Bożenko i Kulon, dzięki czemu na tablicy widniał wynik 48:48. Mecz zaczął się od zera.

Oprócz słabych początków spotkań zmorą Śląska w tym sezonie jest również gra falami. Od stanu 48:48 przeciwnik zanotował serię 12:2, po której wygrywał 60:50. W międzyczasie WKS oddał 7 niecelnych rzutów i popełnił 1 stratę. Później jednak znów znalazł się na fali wznoszącej. W ostatnich czterech minutach kwarty rzucił 5 punktów więcej niż Sokół, więc przed decydującą odsłoną tracił tylko 5 „oczek” – 63:68. Zwycięstwo w gorącej Hali MOSiR nadal było na wyciągnięcie ręki.

Zwłaszcza że po punktach „Skiby” (2) i Kulona (3) wrocławianie w 68 sekund doprowadzili do remisu… 68:68. Gdy upłynęły kolejne 2 minuty, Dziewa trafił rzut hakiem na 70:70. Następnie Sokół przejął inicjatywę i odskoczył na 77:72. Deficyt do 3 punktów celnymi osobistymi zmniejszył Skibniewski, ale w rewanżu lay-upy trafili Sewioł i Zywert – 81:74. Kiedy do końca meczu pozostało 3,5 minuty, nadzieję Śląskowi przywrócił Kulon, który przymierzył zza łuku na 77:81. Po drugiej stronie boiska Sokół oddał 3 niecelne rzuty (ponawiał akcje po ofensywnej zbiórce Małgorzaciaka i po wybiciu piłki na aut). Przed ostatnim z tych rzutów Radosław Hyży wziął przerwę na żądanie – tuż po niej WKS wreszcie zebrał piłkę, a Robert Skibniewski trafił floater po świetnej akcji 1 na 1! Przy wyniku 79:81 na 20 sekund do końca Zywert przestrzelił rzut z półdystansu, ale Sokół zebrał piłkę w ataku, więc Śląsk musiał ratować się faulem. W efekcie Zywert wykorzystał 1 na 2 osobiste. W następnej akcji „Skiba” popełnił stratę przy wznowieniu gry i choć Kulikowski nie trafił w kontrataku, Śląskowi zostało tylko 5 sekund, aby przeprowadzić piłkę na połowę rywala i zdobyć 3 punkty. Skibniewski zdążył oddać niecelny rzut z dziesięciu metrów, a WKS przegrał 79:82 i poniósł 3. porażkę w bieżących rozgrywkach.


– Na początku Małgorzaciak miał zbyt wiele łatwych pozycji, ale z czasem udało nam się go lepiej pokryć. Największe pretensje miałem w szatni o końcówkę. Dwukrotnie potrzebowaliśmy jednej prostej rzeczy – dobrej zbiórki – i nie mieliśmy jej. Pod koszem zbyt łatwo dawaliśmy się nabierać na zwody. To my przegraliśmy to spotkanie, a nie Sokół je wygrał. Przepraszam za to zdanie trenera Kaszowskiego, ale taka jest moja opinia – podsumował przegraną w Łańcucie trener Radosław Hyży.


Następny mecz Śląsk rozegra już w 2019 roku. W sobotę, 5 stycznia – w 1. spotkaniu rundy rewanżowej – jego rywalem będzie Polfarmex Kutno. Wyjazdowe starcie z „Kutnowskimi Lwami” odbędzie się w Hali Sportowej SP nr 9 przy ul. Jagiełły 6. Początek o godz. 17:30.


Rawlplug Sokół Łańcut – FutureNet Śląsk Wrocław 82:79 (29:11, 14:26, 25:26, 14:16)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Sokoła: Małgorzaciak 24 (6), Zywert 21 (2), Zaguła 10 (1), Kulikowski 8, Szymański 6, Karolak 5, Sewioł 5, Pruefer 3.

Punkty dla Śląska: Dziewa 31 (1), Kulon 21 (5), Skibniewski 11 (1), Tomczak 4, Musiał 4, Żeleźniak 3 (1), Bożenko 3 (1), Michałek 2.

Zdjęcie główne: FutureNet Śląsk Wrocław

Źródło tweeta: Twitter / @slaskpolskikosz (https://twitter.com/slaskpolskikosz)

Materiał filmowy: FutureNet Śląsk Wrocław

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *