Waleczni Czarni zdobyli Orbitę. Śląsk wypuścił kolejne zwycięstwo
Śląsk Wrocław przegrał u siebie z Czarnymi Słupsk 82:85, chociaż przed 4. kwartą prowadził 10 pkt. Decydujące 10 minut goście wygrali 28:15, natomiast Q. Ford trafił kluczowy rzut z półdystansu na 83:82 przy 5 sek. do końca zmagań. Liderem słupszczan w drodze do tryumfu był L. Jackson, autor 27 pkt (11/16 z gry, 5/5 za 3), 4 zb., 4 ast. Wśród „Trójkolorowych” znakomicie spisał się E. Nzekwesi, który zaliczył 25 „oczek” (10/12 z gry) i 9 zb. Głównie za jego sprawą Śląsk wygrał punkty z pola 3 sek. aż 38:14. Poza tym „Wojskowi” pokonali Czarnych pod względem zdobyczy zmienników (28:18), skuteczności za 2 (65% – 50%), punktów z kontrataku (11:4) oraz asyst (22:16). Trafiali jednak za 3 gorzej niż słupszczanie (32% – 43%) i przegrali zbiórki (28:35). Dodatkowo w ostatnich 4,5 minuty WKS uległ rywalowi 6:14 (w tym 0:8), kolejny raz wypuszczając z rąk zwycięstwo tuż przed końcem meczu. Z bilansem 12:12 wrocławianie nadal balansują na granicy pierwszej ósemki w tabeli.
Już po 1,5 minuty Śląsk prowadził 7:2 dzięki skuteczności 3/3 z gry. Kilkadziesiąt sekund zajęło jednak Czarnym dojście do remisu – Jackson trafił za 3 na 7:7. Następnie WKS zdobył 4 „oczka” z rzędu, alley-oopem duetu Senglin & Nzekwesi oraz lay-upem Senglina (11:7). Niemniej słupszczanie zrewanżowali się serią 5:0, a Manjgafić trafieniem z półdystansu sprawił, że wygrywali oni 12:11. Przez ostatnie 3,5 minuty 1. kwarty „Trójkolorowi” mieli bardzo duży problem z egzekwowaniem założeń ofensywnych (w 1. odsłonie: 5/16 z gry, 1/8 za 3). W konsekwencji zespół R. Štelmahersa przejął inicjatywę, pokonując Śląsk 20:17 w inauguracyjnej partii.
Taką przewagę Czarni utrzymali przez pierwsze 180 sek. 2. kwarty (25:22). Kiedy w połowie kwarty Nowakowski i Davis wymienili się skutecznymi rzutami zza łuku, WKS przegrywał 27:29. Za chwilę jednak Stein przymierzył za 2 po step backu, natomiast Jackson trafił za 3 w kontrze, więc goście wyszli na prowadzenie 34:27. Trener A. Jončevski wziął przerwę na żądanie. Jej efekt okazał się pozytywny dla wrocławian. Ich szybki run 7:0 doprowadził do remisu 34:34 – drogę do kosza znaleźli Waczyński (za 3) oraz Senglin (2 osobiste, „trójka”). Wciąż to jednak Czarni odskakiwali, zaś WKS gonił. Trafienie Nowakowskiego zza łuku przy 3,5 minuty do przerwy spowodowało, że słupszczanie wygrywali 39:34. Tymczasem w kolejnych 2 minutach „Wojskowi” byli lepsi 8:2, dlatego po kończącym ten fragment celnym rzucie Robinsona za 3 było 42:41 dla nich. Niestety dla WKS-u po 1. połowie schodził on do szatni nie z 1-punktową zaliczką, lecz z 1-punktowym deficytem – 43:44. Zwiastowało to zaciętą walkę o zwycięstwo do końca zmagań.
Jak dotąd najlepiej w Śląsku prezentował się E. Nzekwesi (10 pkt, 4/5 z gry, 5 zb.), z kolei po 8 „oczek” zdobyli J. Senglin (5 ast.) i D. Davis. Wśród Czarnych brylował L. Jackson (22 pkt, 9/10 z gry, 4/4 za 3). Słupszczanie trafiali z wyższą skutecznością z gry (57% przy 43% wrocławian) oraz z dystansu (50% przy 36% wrocławian), wygrywali także zbiórki 17:12. Popełnili natomiast więcej strat niż gospodarze (7:3). Koszykarze A. Jončevskiego nieznacznie przeważali w asystach (10:7) czy zdobyczach zmienników (11:8).
Kiedy upłynęła pierwsza minuta 2. połowy, Nzekwesi wsadem w kontrze doprowadził do remisu 46:46. Wsadami w następnych akcjach Holender niwelował stratę Śląska do 1 punktu (50:51) oraz 2 punktów (52:54). Pod koszem Nzekwesi dominował, więc R. Štelmahers wziął przerwę na żądanie, aby pomóc swoim zawodnikom poradzić sobie z Nzekwesim w obronie. Tymczasem po przerwie dla Czarnych wrocławianie znów wypracowali remis – Teague przechwycił piłkę i wykończył kontrę lay-upem (54:54). Z kolei przewagę 56:54 zapewnił WKS-owi – a jakże – wsad Nzekwesiego. Tą akcją rozpoczął się run 9:3 w wykonaniu Śląska, zwieńczony „trójką” Holendra na 63:57 przy 1,5 minuty do końca 3. kwarty. W tym czasie punktował wyłącznie J. Nizioł, który dodał gospodarzom 4 „oczka” – przed decydującą partią prowadzili oni zatem 67:57. Budując 2-cyfrową zaliczkę, wyraźnie przejęli inicjatywę.
Na starcie 4. odsłony Czarni trafili jednak 2-krotnie za 3 w ciągu 48 sek. (63:67), co zmusiło trenera Jončevskiego do wzięcia time-outu. WKS zareagował „trójką” Davisa, odjeżdżając na 7 punktów (70:63). Po przeciwnej stronie tym samym odpowiedział Manjgafić (70:66). Przez kilka minut trwała wymiana ciosów pomiędzy obiema drużynami. Jeszcze dzięki lay-upowi Robinsona gospodarze wygrywali 76:71 przy 4,5 minuty na grę. Niestety Robinson, upadając na parkiet po oddaniu rzutu, nabawił się kontuzji uda, przez którą już nie wrócił do gry. Ostatni fragment rywalizacji „Wojskowi” przegrali zaś 6:14 (w tym 0:8 od stanu 76:71), w kompromitującym stylu tracąc szansę na ważne zwycięstwo. Przez ostatnie 4,5 minuty spudłowali bowiem 4/6 rzutów z gry oraz wykazali się nieporadnością, popełniając 3 straty (łącznie z faulem ofensywnym i błędem połowy przy wyprowadzaniu piłki zza linii bocznej). W międzyczasie Nowakowski doprowadził do remisu 76:76 trafieniem spod kosza, Stein „trójką” spowodował, że Czarni wygrywali 79:76, a Ford przymierzył z półdystansu na 83:82 dla gości, kiedy do końca starcia pozostało 5 sek. Śląsk w wyniku błędów własnych nie umiał zejść ze szlaku kierującego go w stronę porażki, a trener A. Jončevski – jak zwykle od kilku miesięcy – nie potrafił wpłynąć na swój zespół w kryzysowej sytuacji z 4. kwarty. WKS przegrał 82:85 i bardzo utrudnił sobie drogę do fazy play-off.
WKS Śląsk Wrocław – Energa Icon Sea Czarni Słupsk 82:85 (17:20, 26:24, 24:13, 15:28)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Nzekwesi 25 (1), Davis 11 (3), Nizioł 10, Senglin 8, Teague 8, Penava 7 (1), Robinson 5 (1), Waczyński 5 (1), Kulikowski 3 (1).
Punkty dla Czarnych: Jackson 27 (5), Nowakowski 16 (4), Stein 13 (2), Manjgafić 11 (1), Ford 8 (2), Sueing 7 (1), Dziemba 3 (1).
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpawlak_fotografiasportowa)
Wideo: Orlen Basket Liga, WKS Śląsk Wrocław
