WKS pokonał Astorię w starciu beniaminków! Zwycięski wsad Aleksandra Dziewy

WKS pokonał Astorię w starciu beniaminków! Zwycięski wsad Aleksandra Dziewy

Po zaciętym meczu i emocjonującej 4. kwarcie Śląsk Wrocław wygrał u siebie z Astorią Bydgoszcz 90:88 w starciu beniaminków PLK. Zwycięskie punkty na 3 sekundy przed końcem zdobył Aleksander Dziewa, który wykonał atomowy wsad po pick’n’rollu z Dannym Gibsonem. W sobotnim spotkaniu liderem Śląska był natomiast Michel Humphrey, autor 24 pkt (10/13 z gry), 7 zb. i 3 bl. Ofensywą „Wojskowych” świetnie dyrygował Danny Gibson (20 pkt i 8 ast. – z czego 12 pkt w 4. ćwiartce), a obronę Astorii „trójkami” regularnie rozbijał kapitan Michał Gabiński (12 pkt, 4/6 zza łuku, 4 zb.). Z kolei niezawodny Kamil Łączyński znów zagrał wszechstronnie (9 pkt, 6 zb., 5 ast., 3 prz.) i walecznie – co kolejny raz w tym sezonie przypłacił rozbitym nosem. WKS trafił aż 14 rzutów z dystansu na skuteczności 44% i był perfekcyjny na linii rzutów wolnych (10/10). Rozdał także 20 asyst i wymusił 17 strat rywala. Zwycięstwem z Astorią odczarował też Halę Orbita, w której przegrał 6 poprzednich meczów. Po XIV kolejce Śląsk z bilansem 6–8 będzie zajmował 9. miejsce w tabeli.

Początek meczu był wyrównany. Obie drużyny z jednej strony szczelnie broniły, z drugiej – były niezbyt efektywne w ataku. W połowie 1. kwarty Mike Humphrey zaliczył akcję „2 + 1” przy dobitce wsadem i celnym osobistym dał Śląskowi prowadzenie 8:7. Chwilę później, po asyście Gibsona, powiększył je następnym wsadem (10:7). Na 1,5 minuty przed końcem inauguracyjnej partii Michał Chyliński trafił „trójkę” na 14:12 dla Astorii. Przewaga gości wzrosła po rzucie Szyttenholma spod kosza (16:12), ale 1. kwartę zwieńczył buzzer-beater Andrew Chrabascza, który przymierzył z dystansu (15:16). Już wtedy WKS miał spore problemy w ataku.

Złe rozegranie i – w konsekwencji – słaba skuteczność Śląska z gry najbardziej raziły na początku 2. kwarty. Prowadząc 18:17, Astoria w 2,5 minuty zaliczyła serię 10:2 i jej przewaga wynosiła 9 „oczek” (28:19). Impuls do lepszej gry dał „Wojskowym” Danny Gibson – najpierw trafił z półdystansu, a potem, po „trójce” Łączyńskiego, sam zdobył punkty zza łuku (27:29). WKS odpowiedział runem 13:1, a zwieńczył go lay-up Humphreya na 32:29 dla Śląska. Przez ostatnie 2 minuty 1. połowy skuteczniejsza była jednak Astoria – co zawdzięczała kolejnej serii 10:2, którą zamknęła 2. kwartę. Do przerwy prowadziła 39:34, a kibice „Trójkolorowych” mogli czuć spory niedosyt.

Niedosyt mógł być tym większy, że przez 7 pierwszych minut 3. odsłony Astoria co jakiś czas odskakiwała na kilka punktów, a WKS mozolnie odrabiał straty. Po dwóch wsadach Kempa goście 2 razy mieli 7 „oczek” przewagi (46:39 i 48:41). Śląsk przetrwał jednak napór, dzięki czemu na 6 minut przed końcem kwarty – po „trójkach” Gabińskiego i „Łączki” – zbliżył się na 1 punkt (47:48). Kiedy Astoria odjechała na 6 „oczek” (55:49), z dystansu trafił Humphrey, a WKS przyśpieszył. Następne 2 minuty wygrał 8:4 – Humphrey znów dobił wsadem rzut kolegi i było 60:59 dla Śląska. Ostatnie 180 sekund 3. odsłony to szalona wymiana ciosów obu zespołów. Najlepiej odnalazł się w niej Michał Gabiński, który 2 razy trafił zza łuku – w tym raz równo z syreną kończącą kwartę. Remis 70:70 dobrze oddawał przebieg dotychczasowej rywalizacji.

Finalna odsłona wyglądała podobnie co poprzednia. WKS mocno naciskał, lecz inicjatywa wciąż była po stronie Astorii. Gdy na grę pozostało 6,5 minuty, bydgoszczanie odskoczyli na 7 „oczek” (lay-up Nowakowskiego na 79:72). Z kolei 180 sekund później mieli 5 punktów przewagi za sprawą „trójki” Clyburna (84:79). Kluczowe fragmenty meczu były jednak popisem Danny’ego Gibsona. Amerykański obrońca rozegrał końcówkę po profesorsku – najpierw trafił lay-up na 81:84, potem zanotował asystę przy punktach Humphreya z kilku metrów (83:84) oraz przymierzył z dystansu (86:84) i wykorzystał 2 osobiste (88:85). Jak się okazało, najważniejsze punkty Danny wypracował w ostatniej akcji Śląska. Po tym, jak „trójką” wyrównał A.J. Walton, wrocławianie mieli 13 sekund na grę. Trener Oliver Vidin wziął czas, po którym Gibson rozegrał pick’n’rolla z Aleksandrem Dziewą, ściągnął na siebie obrońców i perfekcyjnie dograł kozłem do Olka – a ten pofrunął na kosz Astorii i wykonał wsad! 90:88 dla Śląska! W 3 sekundy goście nie zdołali już zdobyć punktów.


WKS wreszcie tryumfował na własnym boisku! Ostatni raz dokonał tego 26 września, kiedy w Hali Orbita pokonał HydroTruck Radom 111:95 na inaugurację PLK. Miejmy nadzieję, że w kolejnych meczach „Orbita” stanie się prawdziwą twierdzą wrocławian. Hej, Śląsk!


WKS Śląsk Wrocław – Enea Astoria Bydgoszcz 90:88 (15:16, 19:23, 36:31, 20:18)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Humphrey 24 (1), Gibson 20 (4), Gabiński 12 (4), Joseph 9 (1), Łączyński 9 (3), Dorn 7, Dziewa 6, Chrabascz 3 (1).

Punkty dla Astorii: Kemp 16, Chyliński 15 (4), Clyburn 9 (1), Zębski 9, Aleksandrowicz 7 (1), Walton 7 (1), Frąckiewicz 6, Nowakowski 5 (1), Szyttenholm.

Zdjęcie: Karolina Bąkowicz

Materiały filmowe: Energa Basket Liga