WKS zdominował Spójnię. Śląsk wygrał 7. z dziewięciu ostatnich spotkań

WKS zdominował Spójnię. Śląsk wygrał 7. z dziewięciu ostatnich spotkań

Popis Śląska w Hali Orbita! W starciu drużyn, które przed XXI kolejką PLK miały bilans 10–10, WKS nie dał szans Spójni Stargard, pokonując ją 85:65. Zespół Olivera Vidina wygrał 2. kwartę aż 31:9, a całą 1. połowę – 54:28. Do tryumfu poprowadził go Devoe Joseph, autor 23 pkt (8/12 z gry, 6/9 zza łuku). Poza nim dwucyfrowy dorobek strzelecki uzyskali Mathieu Wojciechowski (16, 4 zb.), Torin Dorn (10, 5 zb.) i Andrew Chrabascz (10, 4 zb.). Świetnie wypadł też Kamil Łączyński, który zaliczył 7 pkt, 3 zb. i 7 ast. Śląsk rzucał na dobrej skuteczności 49% z pola (30/61) i 38% z dystansu (9/24), rozdał 20 asyst i popełnił tylko 9 strat (tyle samo co przeciwnik). A choć przegrał zbiórki 32:37, to ograniczył Spójnię do 32% z gry (21/66) i 13% zza łuku (3/24!). Tym samym „Trójkolorowi” wygrali 7. z dziewięciu ostatnich meczów (i 2. z rzędu), utrzymali 6. pozycję w tabeli PLK i umocnili się w górnej ósemce. Hej, Śląsk!

Rywalizacja od początku układała się po myśli wrocławian. Akcja „2 + 1” Chrabascza i 2 wsady Wojciechowskiego w kontrach dały „Wojskowym” prowadzenie 7:0. Kiedy minęło 3,5 minuty, „trójkami” wymienili się Cowels i Łączyński – było 12:5 dla Śląska. Później WKS złapał lekką zadyszkę w ataku, z kolei Spójnia odblokowała się w grze ofensywnej i zbliżyła się do gospodarzy na 1 punkt – 11:12. Przez 1,5 minuty utrzymywała się tuż za plecami Śląska (2 osobiste Kostrzewskiego na 13:14, rzut Śniega z półdystansu na 15:16). Ostatnie 2,5 minuty 1. kwarty WKS wygrał jednak 7:4, dzięki czemu prowadził 23:19. Inicjatywa wyraźnie była po stronie wrocławian.

Przełożyło się to na przebieg gry w 2. kwarcie. Kibice obserwowali absolutną dominację Śląska, który tę odsłonę wygrał aż 31:9, pozwalając Spójni trafić tylko 2/17 rzutów z gry i wymuszając 3 straty. W międzyczasie WKS zaliczył serie 17:3 i 14:6. W szeregach „Wojskowych” błyszczał szczególnie Devoe Joseph – w 2. części gry zdobył 13 „oczek” i trafił 4/5 rzutów zza łuku (przy jednym popisując się akcją „3 + 1”). Przewaga gospodarzy ciągle rosła – ostatecznie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 54:28 dla Śląska, który po zakończeniu 1. połowy dostał od swoich kibiców owację na stojąco. W pełni zasłużenie.

Duża zaliczka sprzed przerwy mogła zmniejszyć koncentrację wrocławian. Tak się jednak nie stało. Gdy upłynęły 2 minuty, Chrabascz „trójką” podwyższył prowadzenie Śląska na 59:32, a Wojciechowski wykonał (swój 3. tego wieczoru) wsad w kontrze na 61:32. Była to największa przewaga gospodarzy w tym spotkaniu – 29 punktów. Za chwilę Spójnia odrobiła część strat serią 7:0, po której w połowie kwarty przegrywała 39:61. Do końca 3. odsłony WKS utrzymał tę zaliczkę. Wynik przed 4. ćwiartką ustalił Gibson, trafiając 2 razy z linii na 69:47. Ostatnie 10 minut wydawało się formalnością.

Tymczasem Spójnia nie odpuszczała i zaczęła je serią 9:2. Zryw stargardzian trwał jednak aż 4,5 minuty, gdyż koszykarze Śląska – prowadząc wysoko – spowolnili grę i nie śpieszyli się w ataku. Niemoc „Trójkolorowych” przerwał Joseph, trafiając 6. raz z dystansu (74:56). Na 4 minuty przed końcem Łączyński rzucił 4 punkty w 35 sekund i przewaga wrocławian znów wynosiła 20 „oczek” (78:58). Kiedy na zegarze zostało pół minuty, powiększył ją Leńczuk – rzutem zza łuku zdobył swoje pierwsze punkty w tym sezonie, a WKS prowadził 85:63. Z półdystansu zdążył jeszcze trafić Śnieg, więc Śląsk wygrał 85:65. Pokonał rywala, który przystąpił do meczu z takim samym bilansem i jest bezpośrednim rywalem „Wojskowych” w walce o play-offy. Podopieczni Olivera Vidina udowodnili jednak, kto jest lepszy. I zrobili to w znakomitym stylu.


WKS Śląsk Wrocław – PGE Spójnia Stargard 85:65 (23:19, 31:9, 15:19, 16:18)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Joseph 23 (6), Wojciechowski 16, Dorn 10, Chrabascz 10 (1), Łączyński 7 (1), Dziewa 6, Gibson 5, Humphrey 5, Leńczuk 3 (1).

Punkty dla Spójni: Kostrzewski 30, Śnieg 12, Młynarski 7 (1), Cowels III 5 (1), Brenk 4 (1), Froling 3, De Leon 2, Olisemeka 2.

Zdjęcie: Karolina Bąkowicz

Materiały filmowe: Energa Basket Liga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *