„Wojskowi” podbili Gryfię po brzydkim meczu. Wygrana Jončevskiego w debiucie
Po meczu, w którym obie drużyny grały słabo w ataku, Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe Czarnych Słupsk 72:63. Tym samym trener A. Jončevski zaczął pracę z „Wojskowymi” od zwycięstwa. Przyszło im ono z trudem, bo WKS trafiał ze skutecznością 39% z gry, 33% za 3, 76% za 1, rozdał także 12 asyst przy popełnieniu 16 strat. Spory wpływ na niemoc ofensywną wrocławian miała na pewno absencja DJ-a Coopera i A. Nuneza. Z drugiej strony – obrona „Trójkolorowych” spisała się świetnie, zatrzymując Czarnych na 63 punktach, skuteczności 37% z gry i 29% za 3, słupszczanie popełnili też 16 strat. Poza tym Śląsk wygrał zbiórki 39:33. Jego najlepszym zawodnikiem był A. Penava, autor 13 pkt, 6 zb., 2 bl. Debiutujący E. Nzekwesi rzutowo wypadł przeciętnie (5/12 z gry) i miał 3 straty, ale do 12 „oczek” dodał 8 zb. i 2 prz. J. Senglin z przymusu znów dłuższy czas pełnił rolę rozgrywającego, do tego nie mógł się wstrzelić (3/10 z gry) – zanotował jednak 10 pkt, 7 ast., 2 prz., a to z nim na boisku WKS prezentował się najlepiej (+17 Senglina to najwyższy wskaźnik +/– w zespole).
Wynik meczu otworzył Bogucki celnym rzutem spod kosza. Po 3,5 minuty Penava zaliczył akcję „2 + 1” i mieliśmy remis 6:6. Obie drużyny z trudem organizowały ofensywę, a na kolejne punkty poczekaliśmy 1,5 minuty – w polu 3 sek. dobrze odnalazł się Nzekwesi, który trafił z najbliższej odległości, zdobywając swoje debiutanckie „oczka” dla Śląska (8:6). Ogółem od stanu 3:6 wrocławianie zaliczyli serię 9:0, zwieńczoną lay-upem Nzekwesiego na 12:6. Z kolei 2,5 minuty przed końcem 1. kwarty dzięki „trójce” Gołębiowskiego goście prowadzili już 15:8. Identyczną przewagę WKS zyskał, kiedy Waczyński wykończył akcję po penetracji pod kosz – 17:10 – oraz kiedy Nzekwesi wykorzystał 2 osobiste – 19:12. Przy tym ostatnim wyniku skończyła się inauguracyjna odsłona.
Przez pierwsze 2,5 minuty 2. kwarty Czarni wykonali run 7:2, zbliżając się do „Wojskowych” na 2 „oczka” (19:21). Nie pomogła przerwa na żądanie dla trenera Jončevskiego – po późniejszych 3 celnych rzutach wolnych Czarnych ich seria urosła do 10:2, więc wygrywali oni 22:21. Niemoc Śląska „trójką” przerwał Senglin (24:22 dla wrocławian). Od tego momentu obydwa zespoły 4-krotnie wymieniły się prowadzeniem – ostatni raz, gdy Senglin trafił 3 osobiste, dając WKS-owi małą zaliczkę (30:28). Podwyższył ją 2 skutecznymi rzutami z linii Penava (32:28). Goście zeszli na przerwę właśnie z 4 „oczkami” przewagi (34:30).
W 1. połowie po stronie Śląska wyróżniali się głównie E. Nzekwesi (8 pkt, 3/4 z gry, 3 zb.) i J. Senglin (6 pkt, 5 ast.).
Jak dotąd w większości statystyk drużyny wypadały podobnie – w dodatku raczej blado. WKS trafił jednak 1 rzut za 3 więcej i 1 rzut wolny więcej niż Czarni, co przełożyło się na jego 4-punktową przewagę.
Po minucie 2. połowy celny osobisty Boguckiego oraz „trójka” Penavy pozwoliły Śląskowi odskoczyć na 8 „oczek” – 38:30. Jeszcze lepiej sytuacja wyglądała dla gości 42 sek. później, gdy trafienie Gołębiowskiego zza łuku zwiększyło ich zapas do 11 punktów – 41:30. Po skutecznym rzucie Boguckiego spod obręczy było natomiast 43:30. Wtedy Czarni odżyli – skuteczna próba Sueinga z półdystansu oraz „trójki” Steina i Nowakowskiego złożyły się na run 8:2, zmniejszając deficyt słupszczan do 7 „oczek” (38:45). Upłynęło kilka minut nerwowych dla wrocławian, ale sytuację w ich szeregach uspokoił nieco Senglin, który najpierw asystował przy trafieniu Nzekwesiego za 2, a później sam przymierzył z półdystansu (49:38). Potem atak „Wojskowych” znów stał się jednak chaotyczny, a Czarni to wykorzystali – celne rzuty Dziemby i Sueinga za 3 zniwelowały stratę gospodarzy do 5 punktów (44:49). Za chwilę Stein dołożył celny rzut wolny – przed decydującą kwartą Śląsk prowadził zatem tylko 49:45, grając z mniejszą energią niż słupszczanie.
Od początku 4. partii trwała wymiana ciosów. Na podkoszową dobitkę Penavy (51:45) wsadem odpowiedział Hagins (51:47). Dzięki akcji „2 + 1” Gołębiowskiego przyjezdni odskoczyli na 7 „oczek” (54:47), po czym Stein trafił za 3 (54:50). Kluczowa sekwencja akcji nastąpiła w połowie 4. odsłony, po tym, jak Musiał lay-upem zmniejszył stratę Czarnych do 5 punktów (52:57). Następnie WKS trafił 2 „trójki” w odstępie 43 sek. (Waczyński, Ponitka) – w międzyczasie słupszczanie zrewanżowali się tylko celnym osobistym Steina, więc Śląsk zbudował 2-cyfrową zaliczkę (63:53) przy 04:29 do końca zmagań. Gospodarze zbliżyli się jeszcze na 6 „oczek” (57:63), niemniej 2 skuteczne osobiste oraz lay-up Senglina przywróciły wrocławianom 10-punktową przewagę (67:57), a na zegarze pozostały 2 minuty. Przesądziło to o zwycięstwie 18-krotnych mistrzów Polski. Ostatecznie tryumfowali oni 72:63, wygrywając 4. mecz na 9 dotychczasowych kolejek ligowych.
Energa Icon Sea Czarni Słupsk – WKS Śląsk Wrocław 63:72 (12:19, 18:15, 15:15, 18:23)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Czarnych: Stein 16 (2), Sueing 14 (2), Tomczak 9, Dziemba 8 (2), Hagins 5, Nowakowski 5 (1), Musiał 4, Ford 2.
Punkty dla Śląska: Gołębiowski 13 (2), Penava 13 (1), Nzekwesi 12, Ponitka 11 (2), Senglin 10 (1), Waczyński 7 (1), Bogucki 6.
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpawlak_fotografiasportowa)
Wideo: Orlen Basket Liga, Energa Icon Sea Czarni Słupsk

