Z problemami, ale zwycięski. Śląsk pokonał Zastal
Śląsk Wrocław pokonał na własnym parkiecie Zastal Zielona Góra 91:82, dzięki czemu wyrównał swój bilans zwycięstw i porażek w PLK. Zespół A. Jončevskiego – jak zwykle w tym sezonie – grał falami. Przed przerwą, m.in. poprzez run 16:6 (7:0), zbudował 15-punktową przewagę (43:28, 49:34), lecz jeszcze w 1. połowie, pozwalając Zastalowi na serię 9:1, roztrwonił sporą część owej zaliczki (do 7-punktowej – 50:43). W 3. kwarcie zielonogórzanie zanotowali run 11:5, doskakując do wrocławian na 3 „oczka” (54:57), natomiast w 4. odsłonie Zastal popisał się serią 10:2, zbliżając się do Śląska na 1 punkt (76:77). W końcówce kluczowe rzuty wśród „Trójkolorowych” trafiali jednak J. Senglin (7 pkt przez 139 sek.), A. Waczyński (za 3 na 83:76 przy 02:09 na zegarze) oraz A. Penava (4 pkt w minutę). Ogółem najlepiej z WKS-u wypadł E. Nzekwesi, autor double-double (17 pkt, 12 zb.). W sumie aż 6 „Wojskowych” miało 2-cyfrowy dorobek punktowy – także J. Robinson (16), wspomniani Waczyński (12), Senglin (11; 4 ast.) i Penava (10), a także D. Davis (10). Śląsk trafiał zza łuku częściej niż Zastal (41% a 33%), wygrał zbiórki (32:30) oraz bloki (3:0). Był z kolei dużo gorszy od rywala, jeśli chodzi o zdobycze z kontry (5:15).
Worek z punktami otworzył wsadem Nzekwesi (2:0). Później obserwowaliśmy kilka minut wyrównanej walki, choć WKS próbował odskoczyć. Po 2 „trójkach” Robinsona prowadził 9:6 i 12:8. W połowie kwarty Nzekwesi dobitką spod kosza dał „Wojskowym” 4 punkty zaliczki (14:10), a po 2-punktowej odpowiedzi Kołodzieja przewagę Śląska do 17:12 podwyższył Waczyński, trafiając z dystansu. Za chwilę Penava wykorzystał 2 osobiste, więc było 19:12 dla gospodarzy. Zaraz po wejściu na boisko z ławki Kulikowski przywitał się z kibicami celnym rzutem za 3 (22:15 przy 02:51 do końca 1. odsłony). Skuteczny osobisty Ponitki powiększył zapas wrocławian do 8 „oczek” (23:15) – taką przewagę WKS miał jeszcze 74 sek. przed zakończeniem tej części gry (hak Ponitki z bliska – 25:17) oraz 22 sek. przed jej końcem (lay-up Penavy – 27:19). Inauguracyjne 10 minut „trójką” zamknął jednakże Turner, zmniejszając deficyt Zastalu do 22:27. Zespół A. Jončevski przejął inicjatywę, ale zielonogórzanie deptali mu po piętach.
Tymczasem Śląsk rozpoczął 2. kwartę serią 7:0, na którą złożyły się: podkoszowy półhak Nzekwesiego, lay-up Ponitki oraz celny rzut Davisa zza łuku. „Wojskowi” wygrywali zatem 34:22. Gdy upłynęło 5 minut i 11 sek., zaliczka gospodarzy jeszcze wzrosła – lay-up Senglina pozwolił im prowadzić 14 „oczkami” (40:26). Z kolei ripostę na wsad, który za moment wykonał Brkić, stanowiła „trójka” Waczyńskiego, zwiększająca przewagę WKS-u aż do 15 punktów (43:28). W odstępie 111 sek. „Waca” znów przymierzył z dystansu, a Śląsk znów mógł pochwalić się 15-punktowym zapasem (49:34). Wtedy Zastal zaliczył 20-sekundową serię 5:0, zbliżając się do Śląska na 39:49. Ogółem lubuski zespół wykonał run 9:1 (do stanu 43:50), dzięki czemu do przerwy jego strata stała się 1-cyfrowa – 43:52. Wciąż to WKS prowadził dość bezpiecznie, lecz Zastal pokazał, że nie zamierza składać broni.
W 1. połowie najlepiej wśród „Trójkolorowych” zaprezentowali się E. Nzekwesi (11 pkt, 5/8 z gry, 9 zb., 4 ast., 2 prz.) oraz J. Robinson (11 „oczek”). O swoich strzeleckich umiejętnościach przypomniał A. Waczyński, zdobywając 9 punktów na skuteczności 3/4 za 3. Liderem Zastalu był T. Nichols, autor 14 pkt (3/4 z gry, 7/8 za 1) i 5 ast. Do tej pory w większości statystyk toczyła się wyrównana rywalizacja, niemniej zielonogórzanie popełnili 2 razy więcej błędów własnych (8:4), przez co Śląsk zwyciężył w punktach ze strat 8:0. Pomogła mu w tym również przewaga w przechwytach (4:1).
Zastal wszedł w 3. odsłonę serią 6:0, sąsiadującą z 2 stratami WKS-u. Łącznie na przełomie 2. i 3. partii zielonogórzanie wykonali run 15:3, przez co po 1,5 minuty 2. połowy przegrywali zaledwie 49:52. Taki sam deficyt mieli 144 sek. później (akcja „2 + 1” Nicholsa – 54:57). „Wojskowi” wygrali jednak ostatnie 6 minut 3. kwarty 10:4 (po 4 pkt Nzekwesiego i Kulikowskiego, 2 „oczka” Penavy), więc do decydującej części meczu przystąpili, prowadząc 67:58. Przy nierównej grze Śląska nie gwarantowało to spokoju jego kibicom.
Najpierw na „trójkę” Nicholsa tym samym odpowiedział Ponitka (70:61), zaś potem ripostą na półhak Turnera spod kosza okazał się celny rzut Robinsona za 3 (73:63). W połowie 4. kwarty WKS wygrywał 9 punktami – 75:66. Przy takim wyniku zaczęła się seria 10:2 w wykonaniu Zastalu, zakończona lay-upem Sitnika, który zmniejszył stratę jego drużyny do 1 „oczka” (76:77) przy 3 minutach do końca zmagań. Przebudzenie wrocławian nastąpiło w ostatniej chwili. Ich niemoc – trafiając z dystansu – przerwał Senglin (80:76), po czym zawtórował mu Waczyński (83:76). Na zegarze pozostało 129 sek. W kolejnej minucie Perry wykorzystał rzut wolny i przymierzył za 3, ale zrewanżowali mu się Senglin (trafieniem z półdystansu) oraz Penava (lay-upem), dlatego Śląsk utrzymał 7-punktową zaliczkę (87:80) przy 01:17 na grę. Za 40 sekund Perry z Senglinem wymienili się celnymi rzutami ze strefy podkoszowej, a rezultat starcia wsadem ustalił Penava. Gospodarze tryumfowali 91:82, zamykając 4. odsłonę serią 14:6 (6:0) – od stanu 77:76. Choć wydaje się, że przy zachowaniu pełnej koncentracji przez 40 minut mogli uniknąć nerwowej końcówki…
WKS Śląsk Wrocław – Orlen Zastal Zielona Góra 91:82 (27:22, 25:21, 15:15, 24:24)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Nzekwesi 17, Robinson 16 (3), Waczyński 12 (4), Senglin 11 (1), Davis 10 (2), Penava 10, Ponitka 8 (1), Kulikowski 7 (2).
Punkty dla Zastalu: Nichols 24 (3), Matczak 13 (1), Perry 11 (1), Kołodziej 9 (1), Brkić 8, Grady 6 (1), Sitnik 6, Turner 5 (1).
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpawlak_fotografiasportowa)
Wideo: Orlen Basket Liga, WKS Śląsk Wrocław

