King górą w Orbicie, Śląsk pół na pół w PLK

King górą w Orbicie, Śląsk pół na pół w PLK

WKS Śląsk uległ u siebie Kingowi Szczecin 80:83, przegrywając 3. raz na 6 swoich ostatnich spotkań PLK. Choć Wilki Morskie tryumfowały minimalnie, to wygrywały aż 37 minut (najwyżej 12 „oczkami), dyktując warunki rywalizacji przez większość starcia. Gości do zwycięstwa poprowadził duet J. Roach (10/16 z gry, 4 ast.) i T. Gielo (7/9 za 2, 8 zb.), który rzucił po 24 pkt. Spośród Trójkolorowych najlepiej wypadli N. Kirkwood (23 pkt, 4/5 za 3, 4 zb.) oraz K. Gray (15 pkt, 8/9 za 1, 8 ast.), dobrze spisał się także J. Urbaniak (9 pkt, 8 zb.). Zespół A. Bagatskisa był wyraźnie gorszy w zdobyczach z pola 3 sek. (32:46) czy z kontry (7:19), a ponadto w przechwytach (3:9). Ogólem trafiał z kiepską skutecznością 39% z gry, 31% za 3, 73% za 1, rozdając 14 ast. przy popełnieniu 13 strat. Kłopot z regularnym trafianiem z akcji mieli też liderzy Śląska (Gray 3/9, Sanon 3/12, Nizioł 1/7). WKS ograniczył Kinga do 26% za 3 i wymusił 11 jego strat, ale znacznie pokonał go tylko w punktach zmienników (25:13).

Lepiej w mecz wszedł King. Kiedy minęło 3 minuty i 15 sek., prowadził już 8:2 (po 4 pkt zdobyli dla niego Gielo oraz Popović). Poskutkowało to przerwą na żądanie dla A. Bagatskisa, lecz po niej Wilki Morskie i tak prezentowały się lepiej niż WKS. Od trafienia Djordjevicia hakiem, czyli wyniku 8:4 dla gości, wygrali oni następne 155 sek. 7:2, więc przy ich prowadzeniu 15:6 trener Śląska znów wziął czas. Przez kilka akcji szczecinianom udało się utrzymać 9-punktową przewagę (Freidel z półdystansu na 17:8). Impuls do pogoni dał wrocławianom Sternicki trójką zaczął run 8:2 w wykonaniu WKS-u, zakończony 2 celnymi osobistymi Nizioła (16:19). Inauguracyjna kwarta zakończyła się przy stanie 21:16 dla zachodniopomorskiej drużyny.

Pierwsze 2 minuty 2. odsłony Śląsk wygrał 6:2, zbliżając się do rywala na 1 oczko (22:23). Później oglądaliśmy wyrównaną rywalizację. WKS 3-krotnie doskakiwał do Kinga na 2 punkty (rzut wolny Sanona 23:25; lay-up Sanona 25:27; trafienie Kirkwooda za 3 28:30). Wtedy jednak Wilki popisały się serią 12:2, złożoną z „trójki Hustaka, wsadu Żołnierewicza oraz 2 celnych osobistych, lay-upu i akcji 2 + 1 Gielo, dzięki czemu King szybko zyskał 12-punktową zaliczkę (42:30). Gospodarze odżyli po 2 akcjach duetu Gray & Coleman-Jones, zwieńczonych wsadami amerykańskiego centra (34:42). Przed przerwą do kosza trafiali jeszcze tylko Coleman-Jones (rzut wolny) oraz Urbaniak (podkoszowa dobitka po 2 zbiórkach w ataku), dlatego po 1. połowie Wojskowi ponownie mieli 5-punktowy deficyt (37:42).


Do tej pory wśród wrocławian najlepiej prezentowali się: S. Djordjević (8 pkt, 5 zb.), K. Gray (6 pkt, 5 ast.), N. Kirkwood (8 pkt, ale także 3 straty). Przyjezdnym liderował T. Gielo z 18 „oczkami (7/11 z gry), 6 zb. i 3 prz. na koncie. Dobrze spisywał się również N. Popović (10 pkt, 3 zb.). King grał w ataku bardziej zespołowo niż Śląsk, wygrywając asysty 12:7, zaś jego przewaga 8:2 w przechwytach przełożyła się na zwycięstwa Wilków w zdobyczach ze strat (8:2) oraz z kontry (10:5). Poza tym King był lepszy w punktach 2. szansy (13:6).


Na starcie 2. połowy Wilki przez 67 sek. uciekły na 10 „oczek wskutek trafień Roacha za 2 i za 3. Zespół A. Bagatskisa odpowiedział „trójką” Nizioła oraz 2 skutecznymi osobistymi Graya (42:47). Ripostę szczecinian stanowił jednak run 8:1, którym podopieczni M. Majcherka odjechali na 12 punktów (55:43). Tymczasem WKS zrewanżował się im serią 8:0, zakończoną dobitką Urbaniaka spod tablicy na 51:55. W 3. odsłonie Śląsk po 2-punktowych trafieniach Kirkwooda jeszcze 2-krotnie zmniejszył stratę do 2 „oczek” (55:57, 57:59). Decydującą partię otworzył z kolei z 2 razy większym deficytem (57:61).

Przebieg 4. kwarty do pewnego momentu nie różnił się od przebiegu poprzednich King uciekał, Wojskowi gonili. Wśród Trójkolorowych trafiali: Kulikowski (za 3 60:63), Gray (za 3 63:67), Urbaniak (wsad 65:68), Kirkwood (za 3 68:72). Właśnie celny rzut Kirkwooda rozpoczął serię jego 3 trafień zza łuku w ciągu 74 sek. Dzięki Amerykaninowi wrocławianie wykonali błyskawiczny run 9:1, wychodząc na prowadzenie 74:73 przy 03:17 do końca zmagań. Gospodarze wygrywali także po następnej swojej akcji, kiedy Sanon przymierzył z półdystansu po koźle (76:75). Końcowe 2,5 minuty to przejęcie przez Kinga kontroli nad wynikiem. Roach trafił za 3 oraz z linii rzutów wolnych (79:76), a pod koszem Popović dołożył celny rzut hakiem (81:76). Wprawdzie WKS 2-krotnie zbliżył się jeszcze do przeciwnika na 2 „oczka („trójka Sanona 79:81; skuteczny osobisty Graya 80:82) i miał akcję na dogrywkę, lecz Wilki Morskie dowiozły zwycięstwo do mety. Tryumfowały 83:80, sprawiając, że Śląsk poniósł 3. porażkę w swoim 6. ligowym starciu tego sezonu.


WKS Śląsk Wrocław – King Szczecin 80:83 (16:21, 21:21, 20:19, 23:22)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Kirkwood 23 (4), Gray 15 (1), Urbaniak 9, Sanon 8 (1), Djordjević 8, Nizioł 6 (1), Coleman-Jones 5, Kulikowski 3 (1), Sternicki 3 (1).

Punkty dla Kinga: Roach 24 (2), Gielo 24 (1), Popović 14, Żołnierewicz 8, Hustak 8 (2), Egner 2, Freidel 2, Novak 1.

Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)

Wideo: Orlen Basket Liga, WKS Śląsk Wrocław