Kyrell Luc – jaki ma potencjał? (analiza)
To już chyba ten etap sezonu, kiedy możemy pokusić się o analizę poszczególnych graczy z teamu WKS Śląsk bez większego wróżenia z fusów. Możemy zacząć od naszego debiutanta (jednak powróżmy), zaś w kolejnych odsłonach będziemy analizować zawodników z obecnego sezonu i postacie z przeszłości, także tej odległej. Być może uda się nam stworzyć historyczny set kart i zebrać tu naprawdę solidny roster.
KYRELL LUC
Management Śląska zrobił nam niezły Wielkanocny prezent w postaci jajka niespodzianki, w którym możemy trafić na limitowanego gracza. Gdy na kuluarowych kanałach gruchnęła wiadomość, jaki zawodnik ma do nas trafić, to obawy co do jego size’u i możliwości gry w obronie elektryzowały niejednego twitterowego „managera”. Ci sceptyczni od razu rzucali hasła Justin Robinson i tryb micro. Inni zaś zaczęli widzieć znak od losu, skoro chwilę przed przyjazdem Kyrella do Wrocławia wpisaną do rejestru zabytków Kosynierkę nawiedził sam Lynn Greer. On też na początku swojej przygody ze Śląskiem nie był oczywistym wyborem do budowania przewagi na parkiecie. Czuję, że ta historia może zatoczyć ciekawe koło.
Gdy analizowałem grę Kyrella z dostępnych źródeł, to od razu zauważyłem, iż jest to gracz, który żyje z piłką w rękach i bez niej trochę gaśnie. To klasyczny undersized guard, ale nie taki, który próbuje udawać kogoś, kim nie jest, bo w swojej grze bywa naprawdę autentyczny. Luc od początku może grać w swoją grę i tak będzie pewnie i w Śląsku. Dużo kozła, dużo decyzji, dużo odpowiedzialności. Jego największym atutem są: dynamiczny pierwszy krok i zmiana tempa gry. Nie jest to może poziom absolutnej elity, ale na warunki PLK to spokojnie wystarczy, żeby regularnie łamać pierwszą linię obrony. Dobrze operuje na pick-and-rollu, potrafi czytać reakcje wysokiego i znaleźć zarówno rollującego (Djordjević, Williams), jak i opcję na obwodzie. W ataku Luc wygląda najlepiej wtedy, kiedy gra w rytmie, i szczególnie widać to na jego highlightsach z USA. Potrafi wejść w sekwencję kilku dobrych decyzji z rzędu i wtedy naprawdę zaczyna być problemem dla każdej obrony. Ma też naturalną łatwość w kreowaniu rzutu po koźle, szczególnie z półdystansu i za trzy po step-backu. I może trafić trzy trudne rzuty z rzędu. Bagatskis będzie to kochał i czasem nienawidził, bo jego shot selection momentami potrafi być… zróżnicowany, vide Sanon :-).
Jeśli chodzi o wykańczanie akcji przy obręczy, to tutaj widać jego ograniczenia fizyczne. Luc potrafi dobrze ominąć pierwszego obrońcę, ale przeciwko wyższym i silniejszym zawodnikom ma problem z kończeniem akcji przez kontakt. Ratuje się wtedy floatem albo szybkim oddaniem piłki, co z jednej strony pokazuje IQ, ale z drugiej ogranicza jego punkty. W PLK raczej będzie brał jednak maksymalną liczbę akcji na siebie.
Jeśli chodzi o jego wkomponowanie w zespół, to tutaj zaczyna się robić naprawdę ciekawie, bo może on zmienić diametralnie dynamikę ataku Śląska, szczególnie gdy z ławki tej szybkości u nas zawsze brakowało. Ale i tu pojawia się pierwszy znak zapytania, czy wszyscy będą w stanie zauważyć, co Luc będzie robił na parkiecie. I tu taki Djordjević może momentami po prostu nie nadążać za tempem tych akcji, szczególnie przy szybkim short rollu czy zmianie kierunku gry po pierwszym kontakcie z zasłoną. Ale z drugiej strony shooterzy jak Nizioł czy Kulikowski będą żyć z jego podań i pierwsi przynosić mu do szatni cukierki.
Luc w starciach z bardziej siatkarskimi centrami, jak chociażby Popović z Wilków, może mieć już zdecydowanie trudniej. Tam, gdzie nie wystarczy pierwszy krok, zaczynają się schody i tu będzie potrzebował wsparcia kolegów. Dobrą wiadomością jest to, że gracze jak Adrian Bogucki mogą pod swoim koszem słyszeć tylko jego szelest po pierwszym minięciu. I to będzie chyba właśnie ten jego aspekt, który zdefiniuje jego grę między efektownym wejściem w tłum a tym, co wydarzy się sekundę później. Panowie Wiśniewski, Czerniewicz i inni, miejcie na obwodzie oczy szeroko otwarte, bo podanie może pojawić się w każdym momencie. To może być ta wasza jedna sekunda.
Kontrakt do końca sezonu 2027 i wierzę, że to nie tylko na zachętę. Oby to był ten element, który będzie prowadził WKS Śląsk po tytuł.
Wideo: BB Basketball Highlights


