Osłabiony Śląsk odprawił Trefla. WKS samodzielnym liderem PLK
Śląsk Wrocław pokonał u siebie Trefla Sopot 96:85 i został samodzielnym liderem PLK. Kluczowe dla zwycięstwa WKS-u okazały się jego 2 serie – 19:8 z 2. kwarty oraz 18:6 z 4. odsłony. Pierwszą z nich „Trójkolorowi” na kilkanaście minut przejęli inicjatywę, zaś drugą zbudowali 13-punktową przewagę przy 03:25 do końca zmagań. Ogółem grali jednak nierówno. Po 2. kwarcie wygranej 10 „oczkami” przegrali 3. partię… 10 punktami, pozwalając Treflowi wykonać run 16:4 na przełomie 3. i 4. odsłony. Liderem „Wojskowych” był K. Gray, autor 20 pkt, 3 zb., 9 ast. (ale i aż 7 strat), który podczas 6-minutowej serii Śląska w 4. kwarcie zaliczył 7 „oczek” i 3 ast. Poza nim 5 „Wojskowych” rzuciło co najmniej 10 punktów: S. Djordjević (15; 7/11 z gry, 6 zb., 2 bl.), J. Urbaniak (14; 5 zb.), A. Penava (13; 6 zb.), B. Kulikowski (12; 5 zb.), N. Kirkwood (10; 9 ast.). WKS pokonał sopocian w zdobyczach z pola 3 sek. 54:38, punktach z kontry 15:8, punktach zmienników 30:23 oraz asystach 24:20, trafiał też częściej za 3 (42% – 30%). Był natomiast gorszy w zbiórkach (35:37) i zdobyczach ze strat (7:15), których miał więcej niż rywal (12:9).
WKS zaczął od prowadzenia 4:0 po podkoszowych trafieniach Penavy i Urbaniaka. Następne 38 sek. Trefl wygrał jednak 7:2, co po 2-punktowej akcji Kačinasa poskutkowało wynikiem 7:6 dla gości. Od tej pory trwała walka kosz za kosz – świadczy o tym wynik 10:10, kiedy upłynęły 4 minuty 1. kwarty. Choć potem Zapała wykończył akcję sopocian pod obręczą, to natychmiast „trójką” odpowiedział mu Kulikowski, a Urbaniak dołożył lat-up w kontrze (15:12). Za chwilę Penava bezpośrednio po swojej zbiórce w obronie popisał się w kontrataku akcją „2 + 1” – na 18:12. Przy 2,5 minuty na grę w inauguracyjnej odsłonie Colemana-Jonesa celnym rzutem za 3 dał Śląskowi 5-punktową zaliczkę (21:16). Trójmiejski zespół przejął jednak inicjatywę serią 6:0, złożoną ze skutecznego osobistego Witlińskiego, „trójki” Scruggsa oraz 2 celnych rzutów wolnych Schenka. Pozwoliło to Treflowi wyjść na prowadzenie 22:21. Ostatnie 106 sek. tej części meczu WKS wygrał 7:4, natomiast jej wynik w dwójkowej akcji z Wiśniewskim ustalił spod kosza Djordjević – 28:24. Jak dotąd to raczej „Wojskowi” dyktowali tempo gry, ale rywale byli tuż za nimi.
Po 3 „oczkach” Sanona otwierających 2. partię (rzut wolny, dwutakt) wydawało się, że gospodarze zbudują większą przewagę (31:24), lecz trafieniami za 2 szybko odpowiedzieli Zapała i Scruggs (31:28). Od tego momentu zespół A. Bagatskisa w 3-fragmencie gry był lepszy 8:4, a trafiali Kirkwood (za 3, lay-up) oraz Kulikowski (akcja „2 + 1”), przez co WKS zyskał 7 punktów zapasu (39:32). Po celnym rzucie Addae-Wusu spod obręczy (39:34) dobra passa Śląska trwała – Gray wykorzystał 2 osobiste, Penava przymierzył zza łuku, zaś Gray wykonał 2 akcje „2 + 1”, więc Wrocławianie prowadzili już 2-cyfrową różnicą (50:36). Łącznie „Trójkolorowi” zanotowali run 19:8, czym wyraźnie przejęli inicjatywę. Na przerwę 18-krotni mistrzowie Polski zeszli natomiast przy stanie 53:39, co z jednej strony podkreślało ich świetną grę, z drugiej mogło ich zdekoncentrować.
Jak dotąd w Śląsku po 10 „oczek” zdobyli Penava (4/5 z gry, 5 zb.) oraz Gray (3 ast., 3 straty). S. Djordjević zapisał 7 pkt i 4 zb. na swoim koncie, zaś wszechstronny N. Kirkwood zaliczył 6 pkt, 3 zb. i 6 ast. W 1. połowie „Wojskowi” wygrali punkty z pola 3 sek. 20:20, zdobycze z kontry 13:5 i punkty 2. szansy 12:2, przeważali także w zbiórkach (23:15) i asystach (12:9).
Tymczasem przez pierwsze 2 minuty 3. kwarty zaliczka WKS-u wzrosła – w efekcie alley-oopa duetu Sanon & Urbaniak miejscowi prowadzili 58:43. Błyskawiczną ripostą Trefla okazało się jednak 5 „oczek” Kačinasa z rzędu (58:48), a trener Bagatskis zareagował przerwą na żądanie. Po powrocie na boisko sytuację po stronie Śląska uspokoiły wsad Djordjevicia i celny rzut Graya z półdystansu (62:50). Wprawdzie 2 lay-upy Zapały zmniejszyły stratę sopocian do 54:62, ale Gray trafił za 1 po faulu technicznym Suurorga, a Kirkwood w swoim stylu przymierzył z 5 metrów, dlatego przewaga WKS-u znów stała się 2-cyfrowa (65:54). Dość niespodziewanie od wyniku 67:54 zaczęła się 5-minutowa dominacja Trefla, który serią 16:4, zwieńczoną już w 4. partii, zniwelował swój deficyt do 1 „oczka” (70:71). Każde rozstrzygnięcie wciąż było zatem możliwe.
Od prowadzenia 71:70 gospodarze przyśpieszyli, nie pozostawiając sopocianom złudzeń. Zanotowali run 18:6 (w tym 14:2) składający się z: półhaku Djordjevicia spod obręczy, akcji „3 + 1” i kolejnej „trójki” Graya, akcji „2 + 1” i późniejszego wsadu Urbaniaka, trafienia Kulikowskiego za 3 oraz jego celnego osobistego. W konsekwencji po 6 minutach na wyższym biegu Śląsk przy 3,5 minuty do końca starcia wygrywał 89:76. Dla 18-krotnych mistrzów Polski pozostałe akcje to już walka o zwycięstwo więcej niż 12 „oczkami” – bo właśnie taką różnicą WKS przegrał z ekipą M. Larkasa w Trójmieście. Ostatecznie Wrocławianom nie udało się odzyskać przewagi „małych” punktów. Wygrali oni 96:85, a rezultat ustalił Urbaniak – „trójką” równo z syreną kończącą mecz.
Tryumf nad nadmorską drużyną sprawił, że Śląsk z bilansem 13:4 został samodzielnym liderem Orlen Basket ligi. W tabeli Arka Gdynia (która przegrała w 17. kolejce) oraz King Szczecin tracą do „Wojskowych” po 1 punkcie, z kolei Trefl i Legia Warszawa – po 2 punkty. Dzisiejsze zwycięstwo było dla WKS-u o tyle ważniejsze, że odniósł je on bez kapitana J. Nizioła (rekonwalescencja po kontuzji barku) oraz A. Nuneza (infekcja).
WKS Śląsk Wrocław – Energa Trefl Sopot 96:85 (28:24, 25:15, 18:28, 25:18)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Gray 20 (2), Djordjević 15, Urbaniak 14 (1), Penava 13 (2), Kulikowski 12 (2), Kirkwood 10 (1), Sanon 7, Coleman-Jones 3 (1), Czerniewicz 2.
Punkty dla Trefla: Kačinas 15 (2), Addae-Wusu 14 (2), Schenk 13 (1), Zapała 11, Suurorg 10, Scruggs 9 (1), Witliński 8, Cowels 5 (1).
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)
Wideo: Orlen Basket Liga, WKS Śląsk Wrocław

