Udana pogoń, przegrana końcówka. Śląsk poległ w Hamburgu

Udana pogoń, przegrana końcówka. Śląsk poległ w Hamburgu

WKS Śląsk przegrał na wyjeździe z Towers Hamburg 96:99, ponosząc swoją 12. porażkę w 16. kolejce EuroCup. „Wojskowi” przez większość starcia gonili rywali – chociaż w zaciętej końcówce wyszli na prowadzenie 96:95, to pogrążyły ich brak wyraźnego lidera w decydujących akcjach i straty. Zespół A. Bagatskisa trafiał z gry nieco częściej niż Towers (50% – 48%), ale spisał się zauważalnie gorzej niż Niemcy na linii rzutów wolnych, trafiając 72% z nich (18/25; przy 19/22 i 86% gospodarzy). Ponadto Wrocławianie przegrali zbiórki 32:40, rozdali minimalnie mniej asyst od graczy z Hamburga (22:23), popełniając minimalnie więcej błędów własnych niż oni (12:11). Pośród „Trójkolorowych” najlepiej zaprezentował się K. Gray, autor double-double (22 pkt, 10 ast.) oraz 5 prz. Oprócz niego granicę 10 „oczek” osiągnęli I. Sanon (17; 6 ast., 4 straty), S. Djordjević (16, 8/9 z gry), B. Czerniewicz (13; 3 zb., 3 ast.) i A. Penava (10). W gr. A WKS z 4 zwycięstwami zajmuje 9. lokatę.

Początek starcia był bardzo wyrównany – pierwsze 3 minuty wypadły na remis 7:7. Po półdystansowym trafieniu Ogbe prowadzenie Śląskowi „trójką” dał Gray (10:9). Z kolei dzięki celnemu osobistemu Penavy goście w połowie kwarty wygrywali 13:11. Od tego momentu Towers zaliczyły jednak run 20:6, zwieńczony akcją „3 + 1” Thorpe’a na 31:19. Stratę Śląska buzzer-beaterem za 3 zmniejszył Sanon – wrocławski zespół przegrywał 22:31 przy wyraźnej inicjatywie rywala.

Deficyt „Wojskowych” wynosił 9 „oczek” również wskutek podkoszowych trafień Djordjevicia (24:33) oraz Colemana-Jonesa (26:35), a kiedy Czerniewicz przymierzył z dystansu, WKS przegrywał 6 punktami (29:35). W efekcie 2 skutecznych akcji Djordjevicia pod obręczą tablica wskazywała już zaledwie 4 „oczka” na korzyść Towers (33:37). Kolejna „trójka” Czerniewicza sprawiła natomiast, że 18-krotni mistrzowie Polski tracili 3 punkty (36:39). Tymczasem niemiecka drużyna zrewanżowała się im serią 7:0, wracając do 2-cyfrowej przewagi (46:36). Po przerwie na żądanie dla trenera A. Bagatskisa serię gospodarzy z 4 metrów powiększył Daniels (48:36). Taką samą zaliczką gracze z Hamburga mogli pochwalić się 3 minuty przed końcem 1. połowy (50:38). Następne 60 sek. Śląsk wygrał jednak 6:1, przez co „trójka” Graya poskutkowała 7-punktowym deficytem Wrocławian (44:51), zaś po chwili 2 „oczka” Graya doprowadziły do stanu 48:53. Właśnie z taką różnicą do odrobienia „Wojskowi” zeszli do szatni – po trafieniu Thorpe’a za 2 rozpędzony Gray trafił jeszcze 2-krotnie z linii (50:55).


Jak dotąd K. Gray z 15 pkt, 5 ast. i 2 prz. na koncie był liderem WKS-u. Na pochwałę zasłużyli także S. Djordjević (8 pkt, 4/5 z gry przez 8 min), J. Urbaniak (6 pkt, 3/3 z gry, 3 zb.) i B. Czerniewicz (6 pkt, 2/2 za 3 przez 7 min). Podopieczni A. Bagatskisa trafiali za 3 lepiej niż przeciwnicy (6/12 – 50% a 5/13 – 38%), ale rzadziej trafiali za 1 (4/8 – 50% a 8/9 – 88%) i przegrywali w zbiórkach aż 12:23. W konsekwencji – przy wyrównanych pozostałych statystykach drużynowych – w 1. połowie szala zwycięstwa przechyliła się na stronę miejscowych.


WKS piorunująco otworzył 2. połowę – choć najpierw za 2 trafił Ogbe, to skuteczny osobisty Graya oraz wsad w pół-kontrze i „trójka” Sanona złożyły się na run 6:0 w wykonaniu ich drużyny, tracącej już zaledwie 1 „oczko” (56:57). Trwała wymiana ciosów, w której „Wojskowi” zbliżali się do Niemców na różnicę 1 celnego rzutu z gry, np. na skutek 2 celnych osobistych Czerniewicza (58:60) czy też trafienia Graya spod tablicy (60:62). Potem Towers wygrały 3-minutowy fragment 7:1, więc ich przewaga wzrosła do 69:61. Przy niespełna 3 minutach do końca 3. odsłony Śląsk wciąż miał identyczny deficyt (63:71). Szybki run 5:0 (celne 2 rzuty wolne Penavy, trafienie Kulikowskiego za 3) spowodował, że Wrocławianie znów doskoczyli do rywali na 3 „oczka” (68:71). Przed decydującą kwartą ich strata była większa – gospodarze w 2-minutowym fragmencie gry byli lepsi 5:1, prowadzili zatem 76:69. Gościom nadal brakowało czynnika, dzięki któremu mogliby zmienić przebieg rywalizacji.

Impuls dla nich stanowiła „trójka” Nuneza rozpoczynająca 4. partię (72:76). Zespół z Hamburga wygrywał 4 „oczkami” również po 4 minutach tej części (79:75). Później 2 celne rzuty wolne Danielsa przełożyły się na 6-punktową przewagę Towers (81:75), a kiedy po 2 osobiste wykorzystali Ogbe i Wimberg, przewaga Niemców urosła do 8 „oczek” (85:77). Wtedy „Wojskowi” zanotowali serię 7:0 (Czerniewicz za 3, Djordjević 2-krotnie spod kosza), maksymalnie zbliżając się do przeciwników (84:85) przy 03:50 na zegarze. Przez następne 1,5 minuty koszykarze z Hamburga aż 3-krotnie odjechali na 4 punkty (88:84, 90:86, 92:88), natomiast wskutek „trójki” Williamsa – na 5 „oczek” (95:90). Do końca zmagań pozostało 95 sekund. Odpowiedź Śląska okazała się jednak rewelacyjna. Poprzez run 6:0 (2 skuteczne osobiste Sanona, Gray spod obręczy, Urbaniak 2 razy celnie z linii) goście przy 42 sek. na grę wyszli na prowadzenie 96:95! Niestety dla nich – więcej punktów już nie zdobyli. Wynik rzutami wolnymi ustalili Perrin (1) i Daniels (3), dlatego Towers tryumfowały 99:96, odnosząc swoje 2. zwycięstwo w rozgrywkach.


W Niemczech nie wystąpili J. Nizioł oraz N. Kirkwood. Kapitan Śląska rehabilituje się po kontuzji barku, zaś Kanadyjczyk się rozchorował.


Veolia Towers Hamburg – WKS Śląsk Wrocław 99:96 (31:22, 24:28, 21:19, 23:27)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Towers: Daniels 26 (2), Thorpe 14 (1), Perrin 13, Ogbe 10 (1), Williams 9 (3), Rich 7 (1), Wimberg 7 (1), Breunig 5 (1), Grey 4, Turudić 4.

Punkty dla Śląska: Gray 22 (3), Sanon 17 (2), Djordjević 16, Czerniewicz 13 (3), Penava 10, Urbaniak 8, Nunez 3 (1), Kulikowski 3 (1), Wiśniewski 2, Coleman-Jones 2.

Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)

Wideo: BKT EuroCup