Zmobilizowany Start, zwycięski WKS. Kolejna dogrywka dla Śląska

Zmobilizowany Start, zwycięski WKS. Kolejna dogrywka dla Śląska

Po dogrywce „Trójkolorowi” pokonali u siebie Start Lublin 98:91, odnosząc 2. ligowe zwycięstwo z rzędu i 10. zwycięstwo na 12 ostatnich starć PLK. W zaciętym meczu nastąpiło 17 zmian prowadzenia i 8 remisów, ale to goście wygrywali przez aż 33 minuty. W 1. połowie Śląsk konsekwentnie gonił rywala, a po przerwie walczył z nim cios za cios. W dogrywce Wrocławianie byli lepsi 16:9, kończąc ją serią 8:2. Łącznie 4 „Wojskowych” uzyskało 2-cyfrowy dorobek strzelecki: I. Sanon (19, 5 ast.), N. Kirkwood (double-double: 18 pkt, 10 zb.), S. Djordjević (13, 2 prz.) oraz J. Williams (double-double: 12 pkt, 10 zb.). WKS zwyciężył w punktach zmienników 31:22 i punktach ze strat 20:14, wygrał też zdobycze z pola 3 sek. 52:50 i zbiórki 49:37 (w tym zb. ofensywne 19:8).

Start od razu postawił faworyzowanemu Śląskowi trudne warunki. Po 4 „oczkach” Djordjevicia i „trójce” Kirkwooda gospodarze prowadzili 7:5, a Serb podwyższył spod kosza na 9:5. Lublinianie wykonali jednak run 9:2, zwieńczony lay-upem O’Reilly’ego (14:11). Niemoc WKS-u półhakiem przełamał Sanon (13:14), ale dobra passa gości trwała. W sumie zaliczyli oni zryw 19:4, dzięki któremu odskoczyli aż na 11 punktów (24:13) przy 01:51 do zakończenia 1. kwarty. W tym czasie po 3 „oczka” zdobyli jeszcze Penava z Kulikowskim, zmniejszając deficyt Śląska do 19:25. Jak dotąd inicjatywa i determinacja były wyraźnie po stronie drużyny przyjezdnej.

Trafienia Kirkwooda i Urbaniaka spod obręczy sprawiły, że WKS przez 1,5 minuty zbliżył się do Startu na 1 celny rzut z gry (23:25). Tymczasem zespół W. Kamińskiego nie spuszczał z tonu, utrzymując kilkupunktowe prowadzenie, np. w konsekwencji akcji „2 + 1” Griffina (28:23) czy lay-upu O’Reilly’ego (30:25). Z kolei w odpowiedzi na 2 skuteczne osobiste Williamsa (27:30) lublinianie wykonali run 12:4, dlatego bezpośrednio po 2 celnych rzutach wolnych O’Reilly’ego wygrywali 42:31 przy 3 minutach na grę w 1. połowie. Wtedy nastąpiło przebudzenie „Trójkolorowych” – serią 9:0, złożoną z 2 lay-upów i trafienia Sanona za 3 oraz rzutów wolnych Djordjevicia i Kulikowskiego (po 1), ich drużyna zniwelowała swój deficyt do minimalnego (40:42). Ostatnie 4 punkty w 2. kwarcie zanotował Start, a na skutek zbyt szybkiego rzutu w ostatniej akcji ofensywnej Śląska goście w 5 sek. przeprowadzili kontratak, w którym Krasuski trafił lay-up równo z syreną końcową (46:40).


Do przerwy wśród Wrocławian najlepiej spisywał się S. Djordjević, autor 11 pkt (5/7 z gry), solidnie prezentował się także I. Sanon (9 pkt, 3 ast.). W zespole wicemistrzów Polski brylował J. Wright (16 pkt, 6/10 z gry, 7 zb.), a świetnie wspierał go L. O’Reilly (12 pkt, 4/5 z gry, 4/4 za 1). Start częściej niż WKS trafiał z gry (54% – 41%) i nieznacznie przeważał w kontrze (7:4) czy blokach (3:1), natomiast „Wojskowi” byli lepsi m.in. w zdobyczach z pola 3 sek. (26:18) czy punktach ze strat (12:4). Aby odnieść zwycięstwo, musieli jednak wykazać się większą koncentracją niż dotychczas.


Różnica z przerwy widniała na tablicy również 1,5 min po rozpoczęciu 3. kwarty (wsad Griffina – 50:44). Tymczasem następne 3 minuty należały do Śląska, który wykonał w nich run 14:6, odzyskując prowadzenie (Luc z półdystansu w kontrze – 58:56). „Trójka” Forda wraz z trafieniem O’Reilly’ego z 6 metrów zapewniły gościom 3 „oczka” zaliczki (61:58), niemniej WKS zrewanżował się lay-upem Nizioła i dobitką Williamsa po jego zbiórce w ataku – było 62:61 dla 18-krotnych mistrzów Polski przy 72 sek. do końca 3. partii. Jej wynik, na korzyść Startu, z najbliższej odległości ustalił jednak O’Reilly (63:62).

Ostatnia kwarta to kontynuacja wyrównanych zmagań, o czym świadczy remis 69:69 po celnym rzucie Penavy za 3 (07:47 na zegarze). Nawet kiedy Lublinianie zanotowali 2-minutową serię 7:0, dopełnioną „trójką” O’Reilly’ego na 76:69, to „Wojskowi” wykazali się imponującą ripostą, czyli 8 punktami z rzędu (Kulikowski i Sanon za 3, Kirkwood z półdystansu). Dzięki temu WKS wygrywał 77:76. Jeszcze minutę i 41 sek. przed końcem regulaminowago czasu gry mieliśmy remis 80:80. Za chwilę Sanon trafił lay-up, lecz po przeciwnej stronie Ramey zrobił to samo (82:82). W finalnej akcji 4. odsłony Sanon spudłował z dystansu, a to oznaczało dogrywkę.

W niej żadna z drużyn nie przesądziła o wyniku zawodów, dopóki nie minęło 2,5 min. Wtedy Śląsk zaczął odjeżdżać Startowi, a ostatecznie zamknął pojedynek serią 8:2 – od stanu 90:89 punktowali Williams (kolejna dobitka po własnej zbiórce w ataku), Kirkwood (z odchylenia z 5 metrów), Urbaniak (alley-oop z asystą Nizioła) oraz Kirkwood i Urbaniak (po 1 celnym osobistym). Podczas zrywu WKS-u wśród wicemistrzów kraju drogę do kosza znalazł tylko O’Reilly (półhak spod tablicy). „Trójkolorowi” tryumfowali 98:91 w starciu ze zmobilizowanym outsiderem. A dzięki temu wciąż mają najmniej porażek w lidze (bilans 17:6, 1 zaległy mecz).


Na boisko Hali Orbita nie wybiegli Kadre Gray i Angel Nunez, którzy dochodzą do zdrowia po kontuzjach. W Śląsku zadebiutował natomiast K. Luc – przez 16 minut zapisał w statystykach 6 pkt (2/6 z gry, 2/2 za 1), 1 zb., 1 bl. i aż 5 strat.


WKS Śląsk Wrocław – PGE Start Lublin 98:91 (19:25, 21:21, 22:17, 20:19, 16:9)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Sanon 19 (3), Kirkwood 18 (1), Djordjević 13, Williams 12, Urbaniak 9, Nizioł 8 (1), Kulikowski 7 (2), Luc 6, Penava 6 (1).

Punkty dla Startu: O’Reilly 29 (1), Wright 22 (2), Ford 14 (2), Ramey 9 (1), Griffin 9, Krasuski 8.

Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)

Wideo: Orlen Basket Liga