Zrywy to za mało – chaotyczny Śląsk przegrał z GTK

Zrywy to za mało – chaotyczny Śląsk przegrał z GTK

Grający falami Śląsk uległ u siebie GTK Gliwice 84:85. WKS zaczął mecz rewelacyjnie – poprzez run 23:7 z przełomu 1. oraz 2. kwarty zyskał 20-punktową przewagę. GTK serią 22:7 szybko zniwelowało jednak ten deficyt, zbliżając się do Wrocławian na 5 „oczek”. Pierwsze 6 minut 2. połowy Gliwiczanie wygrali 18:9, przez co wyszli na 2-punktowe prowadzenie, a na przełomie 3. i 4. odsłony zanotowali run 14:0, dający im 10 „oczek” zaliczki. Na nic zdała się późniejsza seria 11:2 autorstwa Śląska. W końcówce pogrążył go jego były rozgrywający, K. Gordon, który w 64 sek. rzucił 7 ostatnich punktów gości. Wśród „Trójkolorowych” najlepiej wypadł K. Gray, autor 26 pkt i 6 ast. Z dobrej strony pokazali się też S. Djordjević (17 pkt, 6 zb.) oraz J. Nizioł (15 „oczek”, 6 zb.). Zespół A. Bagatskisa był lepszy w zdobyczach zmienników (40:33), zdobyczach 2. szansy (13:6) i zbiórkach (43:36). Niektóre statystyki pokazują zaś, że WKS grał z mniejszym zaangażowaniem niż GTK – wyraźnie przegrał rywalizację w przechwytach (4:13), blokach (2:8), punktach ze strat (9:27) i punktach z kontry (8:28).

Śląsk zaczął od 6:0 dzięki trafieniom podkoszowym Urbaniaka (dobitka) oraz Graya (półhak i lay-up). Taki wynik utrzymywał się do połowy 1. kwarty. Wtedy 2 punkty dla GTK rzutami wolnymi zdobył Jackson (6:2). Kiedy Delaire lay-upem zmniejszył stratę gości do 4:8, wydawało się, że w inauguracyjnej części gry nawiążą oni z WKS-em dość wyrównaną walkę. Za chwilę „Wojskowi” rozpoczęli jednak run 21:6, zwieńczony tuż przed końcem 1. partii. Podczas ofensywnej szarży Wrocławian trafiali: Gray (floater z 3 metrów, „trójka” i trafienie z dalekiego półdystansu w ciągu 51 sek.), Djordjević (akcja „2 + 1” oraz hak spod obręczy), Nunez (za 3 z asysty Wiśniewskiego), Sanon (2 szalone „trójki” po koźle). Ukrainiec został zaraz ukarany faulem technicznym, więc K. Gordon dorzucił punkt z linii, a Śląsk po 10 minutach prowadził 29:11. W pełni przejął kontrolę nad przebiegiem wydarzeń.

Choć na starcie 2. odsłony Nizioł trafił 2 osobiste, zwiększając serię gospodarzy do 23:7, to GTK – przegrywające 11:31 – szybko odzyskało energię. Wykonało bowiem trwający 6 minut run 18:5, dzięki czemu bezpośrednio na skutek lay-upu W. Gordona zmniejszyło swój deficyt do 29:36. Sytuację w szeregach „Trójkolorowych” na moment uspokoił Gray, który przymierzył z 5 metrów (38:29). Nie zatrzymało to jednakże rozpędzonej drużyny z Gliwic – 2 wykorzystane osobiste Jacksona i wsad W. Gordona przybliżyły GTK na 5 „oczek” (33:38 po serii 22:7). Do przerwy WKS miał trochę wyższą przewagę. Rezultat 1. połowy – 42:35 dla 18-krotnych mistrzów Polski – ustalił Kulikowski, wykorzystując 2 rzuty wolne. Niemniej 2. partia w wykonaniu Śląska była słaba – przegrana 13:24, ze skutecznością 4/17 z gry (24%) czy 6 stratami zawodników A. Bagatskisa. Ich dekoncentracja pozwoliła przeciwnikom wrócić do zaciętej rywalizacji.


Jak dotąd Śląskowi liderował K. Gray (17 pkt, 8/9 z gry, 3 zb.). Dobrze prezentowali się także S. Djordjević (7 pkt, 3/4 z gry, 4 zb.) oraz kapitan J. Nizioł (5 pkt, 3 zb., 2 ast.). Miejscowi ograniczyli rywali do celności 37% z pola gry (14/37) i 9% za 3 (1/11), wymusili 6 strat i minimalnie wygrywali zbiórki (24:21), lecz byli zdecydowanie gorsi w zdobyczach z kontry (4:16) oraz ze strat (0:8), przegrywali też w punktach z pola 3 sek. 16:24 i popełnili 7 błędów własnych.


Przez pierwsze 6 minut 3. kwarty GTK zdobyło 2 razy więcej punktów niż WKS – zwyciężyło w tym fragmencie 18:9, a „trójka” K. Gordona dała Gliwiczanom prowadzenie 53:51. Remis 53:53 wynikał z lay-upu Kirkwooda, z kolei Gray trafił z półdystansu na 55:53 dla Wrocławian. Potem wygrywali oni w efekcie celnego osobistego Graya (56:55) oraz akcji „2 + 1” Urbaniaka (59:57). Do decydującej partii przystąpili z 3 „oczkami” zaliczki (61:58).

Tymczasem od punktu W. Gordona, który skutecznym rzutem za 1 ustalił rezultat 3. odsłony, zaczęła się – kluczowa dla rezultatu końcowego – seria 14:0 w wykonaniu Gliwiczan. Od deficytu 57:61 przeszli oni do prowadzenia 71:61 przy 7 minutach na grę. Kolejny zwrot akcji nastąpił właśnie przy tym wyniku. Teraz to „Wojskowi” wykonali run 9:0, zmniejszając stratę do minimum (70:71), kiedy na zegarze pozostało 04:12. Deficyt 1 „oczka” Śląsk miał również po półhaku S. Djordjevicia spod obręczy (72:73), jego 2 celnych osobistych (74:75) czy „trójce” A. Nuneza (77:78) przy 2 minutach do końca zmagań. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął K. Gordon – przez 64 sek. zdobył 7 punktów, trafiając po indywidualnych akcjach floater z 4 metrów oraz rzuty z półdystansu i zza łuku. Zryw kapitana GTK sprawił, że 32 sek. przed końcem przyjezdni odskoczyli na 85:80. Choć lay-upy trafili jeszcze Nizioł i Djordjević, to w akcji na zwycięstwo Śląskowi zabrakło lidera, który wziąłby na siebie odpowiedzialność. Poskutkowało to stratą Nizioła i porażką gospodarzy 84:85. Porażką w brzydkim stylu i na własne życzenie.


WKS Śląsk Wrocław – Tauron GTK Gliwice 84:85 (29:11, 13:24, 19:32, 23:27)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Śląska: Gray 26 (1), Djordjević 17, Nizioł 15 (2), Urbaniak 7, Nunez 6 (2), Sanon 6 (2), Kirkwood 5 (1), Kulikowski 2.

Punkty dla GTK: Almeida 18 (1), Delaire 16 (3), Jackson 13 (1), Piśla 11, K. Gordon 11 (2), W. Gordon 7, Godfrey 5 (1), Oguine 4.

Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)

Wideo: Orlen Basket Liga, WKS Śląsk Wrocław