„Wojskowi” zdobyli Lublin. Metamorfoza Śląska w 2. połowie
WKS Śląsk pokonał w Lublinie tamtejszy Start 98:91, odnosząc 5. zwycięstwo na 6 ostatnich spotkań PLK. „Trójkolorowi” świetnie wypadli w 1. połowie – już w 1. kwarcie zaliczyli serię 11:0, przejmując inicjatywę, odskoczyli nawet na 22 „oczka” (54:32), a schodzili na przerwę z 18-punktową zaliczką (62:44). WKS przegrał jednak 2. połowę 36:47, więc o zwycięstwo walczył niemal do końca meczu. „Wojskowych” poprowadził do niego kapitan J. Nizioł, notując 24 pkt 6/9 z gry, 9/9 za 1), 6 zb., 3 ast. Jasnym punktem Śląska był S. Djordjević (16 pkt, 7/10 z gry, 5 zb.), wyróżniali się także K. Gray (12 pkt, 4 zb., 9 ast.) i J. Urbaniak (12 pkt, 4 zb.). Zespół A. Bagatskisa wyraźnie przeważał w zdobyczach z pola 3 sek. (52:40), punktach rezerwowych (25:16), zbiórkach (40:28) i asystach (21:10).
Pierwsze 4 punkty dla Śląska zdobył Djordjević, ale w międzyczasie Start zdobył ich 2 razy więcej, dlatego po 1,5 minuty prowadził 8:4. Taką przewagę utrzymywał dzięki trafieniom z następnych akcji (alley-oop duetu O’Reilly & Griffin – 10:6; „trójka” O’Reilly’ego – 13:9). Wtedy „Wojskowi” przystąpili do ataku. Wykonali trwający 147 sek. run 11:0, złożony z 3-punktowych trafień Graya i Nizioła, lay-upu Kirkwooda oraz akcji „2 + 1” Nizioła. W konsekwencji WKS wygrywał 20:13 w połowie 1. kwarty. Do jej końca trwała dość wyrównana rywalizacja, w której obie drużyny wymieniały się inicjatywą. Gospodarze 2-krotnie zbliżyli się do rywali na 3 „oczka” (2 celne osobiste Forda – 19:22; to samo w wykonaniu Puta – 21:24). Koszykarze Śląska konsekwentnie jednak odpowiadali, np. akcją „2 + 1” Penavy (27:21) czy „trójką” Wiśniewskiego (30:23). Inauguracyjną część zmagań wygrali z kolei 32:23, pokazując, kto dyktuje warunki.
Przez 2,5 minuty 2. odsłony wrocławianie zdobyli 3 razy więcej punktów niż lublinianie (9:3) – odskoczyli zatem na 41:26, a trener W. Kamiński wziął przerwę na żądanie. Tymczasem dominacja Śląska tylko się zwiększała – kiedy Djordjević rzucił 4 punkty w 36 sek., WKS prowadził 46:30, a na skutek „trójki” Kirkwooda po step-backu i akcji „2 + 1” Urbaniaka po jego błyskawicznym przechwycie zaliczka gości urosła do 20 „oczek” (52:32). Trener Kamiński po raz kolejny poprosił o czas. Kiedy 22,5 minuty przed przerwą Wright z Niziołem wymienili się celnymi rzutami z dystansu, przewaga „Wojskowych” wciąż pozostawała taka sama (59:39). Na zakończenie 1. połowy Śląsk wygrywał 62:44 – jak dotąd nie pozostawił wątpliwości, który zespół jest lepszy.
Dotychczas najlepiej wśród „Trójkolorowych” prezentował się kapitan J. Nizioł, autor 15 pkt (5/7 z gry, 3/3 za 1) i 3 zb. Wyróżniali się także S. Djordjević (10 pkt, 4/5 z gry) oraz K. Gray (6 pkt, 3 zb., 7 ast.). Podopieczni A. Bagatskisa trafiali z gry z wyższą skutecznością niż Start (66% a 50%), zdecydowanie lepiej dzielili się piłką, wygrywając asysty aż 15:3, wyraźnie zwyciężyli też w zbiórkach (21:13) czy przechwytach (6:2).
Po upływie 81 sek. 3. partii Nizioł powiększył zapas Śląska do 22 „oczek” (68:46). Za moment zaczął się jednak mały kryzys ofensywny gości. Wicemistrzowie Polski zdobyli 6 punktów bez odpowiedzi, ponieważ Djordjević i Nizioł chybili rzuty spod kosza, a Nunez i Gray popełnili straty. W efekcie Start zniwelował swój deficyt do 15 „oczek” (55:70). Po 2 skuteczne osobiste Forda i Hawkinsa sprawiły, że przy 3,5 minuty do końca 3. kwarty strata lublinian wynosiła 13 punktów (59:72). WKS nie wpadł w panikę. Jego sytuację uspokoiły 2 celne rzuty wolne Nizioła oraz lay-up Penavy po dwójkowej akcji z kapitanem wrocławian (76:59). Ostatnie 153 sek. tej części rywalizacji Start wygrał 6:2, więc przed decydującą odsłoną WKS znów miał 13 „oczek” zaliczki (78:65), próbując odzyskać inicjatywę.
Początek 4. kwarty nie zwiastował sporych emocji. Śląsk ustabilizował przebieg gry, szybko odjeżdżając lublinianom na 82:65. Od tej chwili gospodarze ruszyli w pogoń, wygrywając następne 4 minuty 18:5, dzięki czemu przy 04:27 do końca zmagań zmniejszyli stratę do zaledwie 4 punktów (83:87). Lay-upy Djordjevicia i Graya trafione w odstępie 28 sek. pozwoliły „Trójkolorowym” na oddech (91:83). Ripostę na celny rzut O’Reilly’ego zza łuku (86:91) stanowiły 3 skuteczne osobiste Nizioła (94:86 – przy 01:47 na zegarze). Trafienie Hawkinsa za 3 dało wicemistrzom Polski nadzieję (89:94 – 01:36), ale o sukcesie „Wojskowych” przesądził Djordjević, trafiając spod kosza 2-krotnie w ciągu 29 sek. (98:89). WKS tryumfował 98:91, notując 4. zwycięstwo z rzędu bez podziału na rozgrywki.
PGE Start Lublin – WKS Śląsk Wrocław 91:98 (23:32, 21:30, 21:16, 26:20)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Startu: Hawkins 23 (2), Mack 18, Ford 17 (3), O’Reilly 14 (2), Wright 11 (1), Griffin 3, Krasuski 3, Put 2.
Punkty dla Śląska: Nizioł 24 (3), Djordjević 16, Urbaniak 12 (1), Gray 12 (1), Kirkwood 9 (1), Penava 9, Nunez 7, Kulikowski 6 (1), Wiśniewski 3 (1).
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)
Wideo: Orlen Basket Liga

