Stal tryumfowała w Orbicie, Śląsk zawiódł kibiców
Śląsk Wrocław przegrał u siebie ze Stalą Ostrów Wlkp. 73:77, grając z właściwym zaangażowaniem i efektywnością tylko przez około 20 min. Tuż przed przerwą „Trójkolorowi” tracili nawet 18 punktów. Choć w 2. połowie zwyciężyli 35:26, to przez chaotyczny atak przegrali decydujące 2 minuty 2:6 – a cały mecz właśnie 4 „oczkami”. Stal zdominowała WKS pod koszem, wygrywając zdobycze z pola 3 sek. 42:24 i zbiórki 41:34. Dodatkowo goście trafiali z gry z lepszą skutecznością niż Wrocławianie (49% – 37%). Drużyna A. Bagatskisa była wyraźnie lepsza jedynie w punktach zmienników (31:8) i popełniła mniej strat (12:17). Najlepiej w jej szeregach zagrali: J. Nizioł (14 pkt, 9 zb., 4 ast.), J. Urbaniak (12 pkt, 6 zb., 2 prz.; opuścił boisko ze skręconą kostką), A. Penava (12 pkt, 5 zb., 3 bl.), J. Williams (11 pkt, 4/4 z gry, 4 zb.). Śląsk z bilansem 18:7 wciąż ma najmniej porażek w lidze.
Inauguracyjne 2 minuty dzięki półhakowi Djordjevicia spod obręczy i „trójce” Graya wypadły minimalnie na korzyść Śląska (5:4). Za chwilę Gray z linii podwyższył na 7:4, ale na skutek akcji „2+ 1” Gibsona oraz wsadu Jacksona goście prowadzili 9:7. Po kolejnych 3 minutach Stal także wygrywała różnicą 2 „oczek” (20:18). W międzyczasie odskoczyła na 16:11, a kiedy WKS wyrównał stan rywalizacji poprzez run 7:2 (lay-upy Sanona i Urbaniaka, celny rzut Graya za 3 – 18:18), to Ostrowianie odpowiedzieli serią 15:2 (w tym 12:0), zwieńczoną „trójką” Jacksona na 33:20. Takim rezultatem zakończyła się 1. kwarta.
Przez pierwsze 4 minuty 2. odsłony przewaga graczy A. Urbana pozostała taka sama – 36:23. Wzrosła natomiast po wsadzie Mejerisa (38:24). „Wojskowi” próbowali zmniejszać straty skutecznymi rzutami za 3, najpierw Sanona (27:38), potem Nizioła (30:40) i Luca (33:43). Miejscowym brakło jednak innego pomysłu na punktowanie, dlatego zaliczka „Stalówki” w efekcie półhaku Mejerisa oraz lay-upów Jacksona, Gibsona i Ruteckiego (run 8:0) zwiększyła się aż do 18 „oczek” (51:33). Przez finalne 37 sek. 1. połowy drogę do kosza znalazł już tylko WKS, który za sprawą trafienia Czerniewicza za 3 oraz 2 celnych osobistych Nizioła zniwelował deficyt do 38:51. Przy takim wyniku drużyny zeszły do szatni.
Do tej pory „Trójkolorowi” trafiali ze skutecznością 37% z gry oraz 35% z dystansu, popełnili również 9 strat. Stal zdominowała ich w strefie podkoszowej, wygrywając punkty z pola 3 sek. aż 34:10 i zbiórki 17:11. Ponadto wyraźnie przeważała w zdobyczach ze strat (16:3). Wszyscy koszykarze 18-krotnych mistrzów Polski mieli ujemny wskaźnik +/–, a najgorszy (–13) miał K. Gray – co ciekawe, jednocześnie najlepszy strzelec Śląska (9 pkt, 2 ast., 2 straty), wspólnie z J. Niziołem (9 pkt, 2 zb., 2 ast.). Tymczasem w szeregach gości brylowali M. Mejeris (16 pkt, 7/9 z gry, 3 zb.) czy Q. Jackson (11 pkt, 5/7 z gry, 6 zb., 2 prz.). Do przerwy wśród Ostrowian rzucała się w oczy dużo większa agresywność i mobilizacja niż u Wrocławian, którzy na dłuższą metę nie realizowali żadnych założeń taktycznych, zwłaszcza w monotonnym ataku.
Jako pierwszy w 2. połowie trafił Jackson (lay-up – 53:38). WKS powstał jednak jak feniks z popiołów, wykonując run 9:1, dopełniony wsadem Williamsa w kontrze, a to sprawiło, że deficyt „Wojskowych” wynosił 7 „oczek” (47:54). Od tego momentu zmagania stały się zacięte, o czym świadczy wynik 5:5 z następnych 4 minut (52:59). Od stanu 52:60 Wrocławianie zaliczyli szybki zryw 5:1 (wsad Urbaniaka po jego przechwycie, „trójka” Penavy), dlatego przegrywali tylko 57:61 przy 01:52 do końca 3. kwarty. Przed decydującą partią mieli nieznacznie większy deficyt – 58:63. Ich gra wyglądała natomiast dużo lepiej niż wcześniej – 3. odsłonę wygrali bowiem 20:12, nie brakowało im także energii i efektywności.
Do połowy 4. kwarty trwała defensywna batalia, w której „Stalówka” była lepsza 7:6 – prowadziła zatem 70:64. Wtedy „Wojskowi” zanotowali run 6:0 złożony z akcji „2+ 1” Penavy oraz 3-punktowego trafienia Nizioła. Temis 70:70 zwiastował emocjonującą końcówkę. Na grę pozostały 4 minuty. W tym czasie WKS spudłował 7 rzutów za 3, lay-up i rzut wolny. „Trójkolorowi” po celnym osobistym Williamsa remisowali jeszcze ze Stalą 71:71, lecz przez brak pomysłu na ofensywę finalne 2 minuty przegrali 2:6. Stal tryumfowała w Hali Orbita 77:73, i to w pełni zasłużenie.
W składzie Śląska zabrakło Noah Kirkwooda, który w poprzednim meczu nabawił się kontuzji pachwiny. Z kolei na trybunach zasiadł komplet widzów.
WKS Śląsk Wrocław – Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wlkp. 73:77 (20:33, 18:18, 20:12, 15:14)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Nizioł 14 (2), Urbaniak 12 (2), Penava 12 (2), Williams 11, Gray 9 (2), Sanon 5 (1), Czerniewicz 5 (1), Luc 3 (1), Djordjević 2.
Punkty dla Stali: Mejeris 19, Gibson 17 (1), Gołębiowski 16 (3), Jackson 15 (1), Sakota 6 (1), Laster jr 2, Rutecki 2.
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)
Wideo: Orlen Basket Liga

