Z 2:0 na 2:3. Blamaż Śląska w decydującym meczu, Arka w półfinale
Śląsk Wrocław uległ Arce Gdynia 54:71 w 5. meczu ćwierćfinału PLK, a tym samym przegrał serię 2:3 pomimo prowadzenia 2:0. „Trójkolorowi” wyszli na decydujące spotkanie zupełnie nieprzygotowani taktycznie i mentalnie. Mieli problem z kreowaniem ataku pozycyjnego, trafiali ze słabą skutecznością 30% z gry, 21% za 3, 51% za 1, zanotowali więcej strat niż asyst (14 – 11), a ich dorobek z 4. kwarty wyniósł 8 punktów. WKS został zdominowany pod koszem – przegrał zdobycze z pola 3 sek. 20:34 i zbiórki 38:50. W rywalizacji zmienników tradycyjnie lepiej wypadli Gdynianie (37:26). Efektywnie w Śląsku zagrali jedynie J. Urbaniak (double-double: 12 pkt, 11 zb.; 5 bl.) oraz B. Czerniewicz (3,5 min, 5 pkt, 1 prz.). Znów fatalnie zaprezentował się K. Gray – wcześniejszy lider „Wojskowych” miał 9 pkt przy celności 2/11 z gry, 4 zb., 4 ast. i 5 strat (eval 5, wskaźnik –12). Notorycznie pudłował również N. Kirkwood, niedawno wybrany przecież do najlepszej piątki PLK (5 pkt, 2/10 z gry, 5 zb., 2 ast., 2 straty).
Przez inauguracyjne 103 sek. żaden zespół nie zdobył punktów – najpierw przełamała się Arka, która zanotowała serię 4:0. WKS pozostawał natomiast bez ofensywnej zdobyczy po 4 minutach, aż rzut wolny trafił Urbaniak (1:4). Za chwilę dzięki jego „trójce” mieliśmy remis 4:4. Przy 4 minutach do końca 1. kwarty na skutek wsadu Urbaniaka gospodarze tracili 3 „oczka” (6:9). Właśnie reprezentant Polski rzucił 8 pierwszych punktów „Wojskowych” – na 180 sek. do końca 1. odsłony przegrywali oni 8:11. Z kolei w efekcie akcji „2 + 1” Williamsa deficyt jego drużyny był minimalny (13:14). W tej części gry drogę do kosza znalazła już tylko Arka – po 10 minutach prowadziła 18:13, mając wyraźnie więcej inicjatywy.
Minęło 140 sek. 2. partii, a goście zdobyli w tym czasie 2 razy więcej „oczek” niż Wrocławianie (6:3), wygrywali zatem 24:16. Trener Winnicki zareagował przerwą na żądanie. Śląsk zmniejszył stratę 2 celnymi osobistymi Graya oraz trafieniem Nuneza za 3 w kontrze (21:24). Tym razem M. Česnauskis wziął time-out. Po nim Śląsk wyszedł na prowadzenie wskutek podkoszowej dobitki Urbaniaka i 2 celnych rzutów wolnych Graya (25:24). „Trójkolorowi” wygrywali także 28:26 (bezpośrednio po półhaku Djordjevicia spod tablicy i celnym osobistym Czerniewicza), 29:28 (celny rzut Djordjevicia za 1), z kolei przy 2,5 minuty do przerwy oglądaliśmy remis 30:30. W okresie pozostałym do końca 1. połowy Arka pokonała WKS 7:4, schodząc do szatni z 3-punktową przewagą (37:34).
Do połowy 3. odsłony obie drużyny dopadła wyjątkowa niemoc ofensywna – Gdynianie wygrali pierwsze 5 minut 6:3, prowadzili więc 43:37. Jej zaliczkę lay-upem podwyższył Zyskowski, jednak szybko floaterem odpowiedział mu Nizioł (39:45), natomiast kiedy Garbacz przymierzył z dystansu, Arka odskoczyła na 9 „oczek” (48:39). J. Winnicki wziął czas na żądanie. Do ostatniej kwarty trójmiejski zespół przystąpił jednak z większą przewagą – 56:46. Jak dotąd w szeregach Śląska, z wyjątkiem Urbaniaka, Nuneza i Williamsa, brakowało energii właściwej dla decydującego meczu serii.
Finalna odsłona to właściwie przedłużanie agonii „Trójkolorowych” – w tej części grali oni coraz gorzej, zdobyli zaledwie 8 punktów przy skuteczności 3/12 z gry i 1/4 za 1, popełnili także 2 straty. W międzyczasie Arka odjeżdżała na 11 punktów (Ljubicić za 1 – 57:46), 13 punktów (dobitka Tubutisa – 59:46) czy 15 „oczek” na minutę przed końcem zmagań (lay-up Barbitcha – 69:54). Ostatecznie Gdynianie tryumfowali jeszcze wyżej, a wynik 71:54 ustalił Barbitch, trafiając z półdystansu.
W ćwierćfinale Arka podniosła się przy stanie 0:2, wygrała 2 spotkania u siebie, a następnie we Wrocławiu przypieczętowała swój awans do półfinału. Pokazała charakter adekwatny do ciężkiej serii play-off, zaś trener M. Česnauskis kolejny raz udowodnił, że wyciąga wnioski z porażek swoich zawodników i umie wprowadzać skuteczne poprawki taktyczne. Po drugiej stronie barykady – od 3. meczu ćwierćfinału pozbawiony zaangażowania i radości z gry Śląsk, który po 2 zwycięstwach w Orbicie pokazał swoje realne możliwości tylko w 1. połowie spotkania nr 4. Co się stało, że od rundy rewanżowej PLK „Wojskowi” z miesiąca na miesiąc prezentowali się coraz gorzej – łącznie z 4 porażkami z rzędu tuż przed końcem fazy regularnej i kompromitującym odpadnięciem z play-off mimo prowadzenia 2:0 w serii? Młodość i wynikający z niej brak wystarczającego doświadczenia? Zachłyśnięcie się „Trójkolorowych” pozycją lidera Orlen Basket Ligi i imponującymi tryumfami w EuroCup? Emocjonalna reakcja zawodników na krytykę ich mentalności ze strony trenera A. Bagatskisa? Ich irytacja po zwolnieniu A. Nuneza – powszechnie lubianego w szatni? Szokujące zwolnienie A. Bagatskisa na 2 kolejki przed play-offami i zastąpienie go przeciętnym J. Winnickim? Powodów fatalnej końcówki sezonu w wykonaniu WKS-u prawdopodobnie jest wiele (niektóre to plotki, a innych nigdy nie poznamy), pewne są natomiast 2 rzeczy: duży potencjał Śląska został w tym roku zmarnowany w zdumiewających okolicznościach, z kolei zarząd 18-krotnych mistrzów Polski nie odrobił trudnych lekcji z poprzednich lat, ciągle podejmując decyzje destrukcyjne dla drużyny oraz niezrozumiałe dla dziennikarzy i kibiców.
W 5. meczu ćwierćfinału wśród „Wojskowych” ponownie nie zagrał I. Sanon, rehabilitujący się po przeciążeniowym złamaniu śródstopia. A. Penava nie wystąpił natomiast ze względu na limit obcokrajowców w składzie. Pojedynek w Hali Orbita według oficjalnych statystyk FIBA obejrzało 2816 widzów.
WKS Śląsk Wrocław – AMW Arka Gdynia 54:71 (13:18, 21:19, 12:19, 8:15)
STATYSTYKI (kliknij)
Punkty dla Śląska: Urbaniak 12 (1), Nunez 10 (3), Gray 9, Djordjević 5, Kirkwood 5 (1), Czerniewicz 5 (1), Williams 4, Nizioł 2, Luc 2.
Punkty dla Arki: Barrett 16, Barbitch 13, Garbacz 9 (3), Tubutis 9, Okauru 7 (1), Ljubicić 6, Zyskowski 4, Hrycaniuk 4, Łączyński 3 (1).
Zdjęcie: Grzegorz Pawlak (https://www.instagram.com/gpfotoorg)
Wideo: Orlen Basket Liga

