Z piekła do… półfinału! Śląsk pokonał Stal po rewelacyjnej 4. kwarcie

Z piekła do… półfinału! Śląsk pokonał Stal po rewelacyjnej 4. kwarcie

Śląsk Wrocław awansował do półfinału Orlen Basket Ligi! „Trójkolorowi” pokonali Stal Ostrów Wlkp. 83:81 dzięki fantastycznej 4. kwarcie, którą wygrali 24:13. Zespół Miodraga Rajkovicia zaliczył w niej serię 18:0 (przez 5 minut, 44 sek.) i ograniczył Stal do skuteczności 33% z gry (4/12), wymuszając przy tym 6 strat. Świetną końcówką kompletnie odwrócił losy meczu, chociaż po przerwie przegrywał nawet 15 „oczkami” (47:62). Liderami ofensywnymi Śląska byli Angel Nuñez (16 pkt, 8 zb., kluczowa „trójka” 95 sek. przed końcem) oraz Jakub Nizioł (16 pkt). Poza nimi 2-cyfrowy dorobek strzelecki uzyskali H. Gravett (13, z czego 9 pkt w 4. odsłonie; 7 zb., 6 ast.) i D. Gołębiowski (11), który 11 sek. przed końcem przy stanie 83:81 dla WKS-u zebrał piłkę na atakowanej tablicy oraz nie pozwolił się sfaulować zawodnikom Stali przez resztę czasu na grę. „Wojskowi” oddali aż 36 rzutów za 3, trafiając 11 (przeciętne 31%), ale rzucali z pola 3 sek. z wyraźnie lepszą skutecznością niż przeciwnik (67% – 52%) oraz wygrali zbiórki 39:30 – w tym ofensywne 13:6 – i bloki 4:1. Znakomicie spisali się także wrocławscy rezerwowi, rozbili bowiem zmienników „Stalówki” 34:4. Tym samym 18-krotny mistrz Polski dostał się do strefy medalowej PLK już 4. sezon z rzędu. Hej, Śląsk!

Po upływie 2 minut mieliśmy remis 3:3. WKS nie szukał jednakże swoich przewag pod koszem, przez co w ataku prezentował się jednowymiarowo i przeciętnie (2/8 z gry, 1/6 za 3). Kiedy w połowie kwarty za „trójkę” Đurišicia tym samym zrewanżował się Nuñez, zaś Gravett trafił lay-up, „Wojskowi” prowadzili 10:6. Śląskowi udawało się utrzymywać kilkupunktową zaliczkę (12:9 dzięki rzutowi Parachouskiego spod kosza) mimo zbyt dużej liczby rzutów za 3 (aż 12 przez pierwsze 10 minut, 3 skuteczne – 25%). Stal wreszcie wykorzystała jednak ofensywne problemy gości – seria 5:0 (dwutakt Šķēlego oraz „trójka” Siliņša) dała ostrowianom remis 14:14. Z rywalizacji cios za cios lepiej wyszedł Śląsk, który wygrał 1. kwartę 21:18 na skutek imponującego trafienia Nizioła za 3 z 9 metrów – równo z syreną końcową.

„Stalówka” zdominowała jednak rywala w 2. kwarcie, pokonując go 30:15. Kluczowe okazały się jej 2 serie 9:0 (od 25:27 do 34:27 i od 37:31 do 44:31). Śląsk rzucał za 3 z zadziwiająco wysoką częstotliwością (do przerwy 6/23 – 26%), w czym nie radził sobie najlepiej przez cały sezon, a przy tym popełnił aż 6 strat tylko w 2. odsłonie. Po 1. połowie Stal prowadziła 48:36, będąc na fali i wygrywając pojedynek taktyczny.


Jej liderem pozostawał Aigars Šķēle, autor 17 pkt, 6 ast. Wśród gospodarzy wyróżniał się też T. Gielo z dorobkiem 10 pkt oraz 4 zb. Do tej pory z zawodników Śląska na pochwałę zasłużył Angel Nuñez, który zaliczył 10 pkt, 7 zb. Ostrowianie przeważali w punktach ze strat (10:4). WKS ratowali rezerwowi, zdobywcy 22 z 36 „oczek” drużyny.


W 3. kwarcie Stali długo udawało się utrzymywać 2-cyfrową przewagę, ale Śląsk walczył już jak równy z równym, pokazując, że nie zamierza się poddawać. Poniżej 10 „oczek” straty „Trójkolorowi” zeszli dzięki akcji „2 + 1” Gołębiowskiego po upływie 2,5 minuty (43:52). Tymczasem kiedy w połowie 3. odsłony gospodarze znów uciekli na 15 punktów – Gielo zza łuku na 62:47 – mogli podciąć wrocławianom skrzydła. Śląskowi bardzo pomógł wtedy Daniel Gołębiowski, wykonując osobisty run 6:0, czym kolejny raz zniwelował deficyt WKS-u do 1-cyfrowego, 53:62. Generalnie „Wojskowi” zanotowali serię 12:3, na którą złożyły się: wspomniany run Gołębiowskiego, akcja „2 + 1” Nuñeza oraz trafienie Nizioła za 3, po nim jego zespół przegrywał tylko 59:65 przy 01:50 do końca 3. części meczu. „Stalówka” prowadziła po niej trochę wyżej. Šķēle trafił rzut wolny, a Chatman lay-up, więc na tablicy widniał wynik 68:59 dla miejscowych. Przy rozpędzającym się Śląsku kwestia zwycięstwa była jednak otwarta.

Początek decydującej części gry nie zwiastował radykalnej zmiany przebiegu meczu – wskutek wsadu Đurišicia i lay-upu Walkera ich ekipa odjechała na 13 „oczek” – 72:59. Właśnie wtedy przez Arenę Ostrów przeszedł trójkolorowy huragan. WKS zaliczył bowiem serię 18:0! Punktowali w niej: Gravett (6), Klassen (5), Nizioł (3), Parachouski (2), Miletić (2). Prowadzenie 73:72 „Wojskowi” uzyskali po trafieniu tego ostatniego z pola 3 sek. Na tym się jednak nie zatrzymali. Łącznie wykonali run 24:3, dający im 8-punktową przewagę – 83:75 – przy 76 sek. do końca zmagań. Stal się obudziła, ale zostało jej zbyt mało czasu, aby mogła zwyciężyć. Nawet pomimo tego, że 2 „trójki” Siliņša w 27 sek. zmniejszyły stratę ostrowian do 2 „oczek” (81:83). Kiedy na zegarze widniało 15 sek., Gravett przestrzelił rzut za 3, niemniej kluczową zbiórką ofensywną popisał się Gołębiowski, natomiast później uciekł przed próbującymi go sfaulować zawodnikami „Stalówki” i przypieczętował awans wrocławian.

18-krotny mistrz Polski tryumfował 83:81 – wygrywając ćwierćfinał 3:2, chociaż do ostatniej kolejki rundy zasadniczej walczył o udział w play-offach oraz przystąpił do nich niżej rozstawiony niż Stal (6. a 3. miejsce). Dodatkowo – rozpoczynając serię na wyjeździe – to Śląsk prowadził z faworyzowanym rywalem 1:0 i 2:1. Warto dodać, że od sezonu 2020/2021 to już 4. kolejny awans WKS-u do strefy medalowej ekstraklasy.


Arged BM Stal Ostrów Wlkp. – WKS Śląsk Wrocław 81:83 (18:21, 30:15, 20:23, 13:24)

STATYSTYKI (kliknij)

Punkty dla Stali: Šķēle 25 (1), Siliņš 18 (3), Gielo 13 (3), Đurišić 13 (1), Beliauskas 8 (2), Chatman 2, Walker 2.

Punkty dla Śląska: Nuñez 16 (3), Nizioł 16 (3), Gravett 13, Gołębiowski 11 (1), Parachouski 8, Klassen 7 (1), Kolenda 7 (2), Kulvietis 3 (1), Miletić 2.

Zdjęcie: Wojciech Cebula

Wideo: Orlen Basket Liga