Anthony Wrzeszcz – analiza potencjału

Anthony Wrzeszcz – analiza potencjału

Analizy zawodników Śląska Wrocław kończymy polskimi smaczkami. Anthony Wrzeszcz może być jednym z tych zawodników, o których we wrześniu mówi się jako o uzupełnieniu składu, a sezon może już kończyć w dużo większej roli. Śląsk dostał bowiem 22-letniego guarda, który po kilku latach grania za oceanem wraca do Polski na swój pierwszy profesjonalny kontrakt. Nie przychodzi więc do nas jeszcze jako gotowy produkt, ale młody zawodnik, któremu nie będzie trzeba przez pół sezonu tłumaczyć, że po wejściu na parkiet może zrobić coś więcej, niż oddać piłkę starszemu koledze, pobiec i schować się do rogu.

Najbardziej podoba mi się w jego grze pozytywna bezczelność. Wrzeszcz nie potrzebuje kilku sekund, żeby ustalić z samym sobą, co właściwie chciałby zrobić. Decyzja w głowie jest bardzo szybko skorelowana z ruchem. Jeżeli widzi miejsce do rzutu, składa się do niego. Jeżeli obrońca wyjdzie za wysoko, próbuje go minąć. Jeżeli akcja zaczyna się sypać, nie zawsze szuka najbezpieczniejszego rozwiązania, tylko próbuje ją zwyczajnie złamać. To może powodować zarówno bardzo dobre, jak i bardzo złe rzeczy, ale przynajmniej trudno będzie zarzucić mu, że wyszedł na boisko wyłącznie po to, aby nikomu nie przeszkadzać. Myślę, że wśród naszych młodych graczy może stać się ulubieńcem tych, którzy cenią sobie w graczach koszykarską arogancję. Ja takich graczy cenię, bo cenię charakter na boisku.

I właśnie tym różni się od wielu młodych Polaków wchodzących do PLK. Często dostajemy zawodnika poprawnego, ułożonego, bardzo chętnego do wykonania wszystkich założeń i jednocześnie tak zachowawczego, że po pięciu minutach zapominamy, iż w ogóle znajduje się na parkiecie. Wrzeszcz raczej taki nie będzie.

Rzut za trzy to zresztą jego główna ofensywa. W zeszłym sezonie 167 z 205 wszystkich jego rzutów z gry pochodziło zza łuku. To ponad 80% wszystkich prób, tak że Wrzeszcz nie boi się rzucać. Bardzo lubi dostać piłkę po dynamicznym wyjściu po zasłonie i praktycznie natychmiast składać się do rzutu. Nie potrzebuje dużo miejsca, nie wykonuje trzech dodatkowych kozłów tylko po to, żeby upewnić się, czy obrońca przed nim stoi lub co pokazuje Franco.

Jego catch-and-shoot mogą być jednym z elementów, dzięki którym dostanie minuty nawet wtedy, gdy na innych polach będzie jeszcze odstawał doświadczeniem od Parsonsa czy Scruggsa. Na poziomie reprezentacji młodzieżowych również nie miał problemu z podejmowaniem odpowiedzialności. Na EuroBaskecie U18 w 2022 roku zdobywał 15,3 punktu, a dwa lata później na U20 w Gdyni notował 11,3 punktu i 3,7 asysty. Co ciekawe, sam rzut na kolejnych etapach kariery miał dość niestabilny. Nie jest więc jeszcze shooterem, któremu przeciwnik nie może dać nawet pół metra. Natomiast przy jego odwadze rzutowej obrona będzie musiała respektować możliwość oddania rzutu, a sama groźba rzutu może otwierać mu drive.

I właśnie przy minięciu Wrzeszcz wygląda ciekawie. Nie jest typowym małym, lekkim guardem, który próbuje wygrać wszystko samą szybkością i z paniką w oczach pojawia się nagle pod koszem. Ma już odpowiednią masę, jest mocny na nogach i potrafi zachować balans przy kontakcie. Gdy dostanie się w okolice obręczy, nie zawsze kończy akcję najbardziej oczywistą stroną. Potrafi wykorzystać reverse layup, schować piłkę za obręczą i użyć ciała, żeby odciąć blokującego. Na poziomie młodzieżowym wyglądało to naprawdę dobrze.

Nie traktowałbym go też jako klasycznej jedynki, bo jego zmysł do ustawiania ataku nadal wymaga rozwoju. Czasami pierwsza decyzja jest u niego tak szybka, że mogłaby dostać kilka dodatkowych sekund na konsultację z drugą decyzją. I tutaj obecność Hickeya może być dla niego naprawdę dużym prezentem. Wrzeszcz będzie mógł podglądać zawodnika, który być może kozłuje trzy razy więcej, niż 22-latek uznałby za konieczne, ale zazwyczaj dokładnie wie, dlaczego to robi.

Wrzeszcz musi nauczyć się przede wszystkim rozpoznawać moment, w którym szybka decyzja jest zaletą, a kiedy warto pozwolić akcji żyć jeszcze przez dwie sekundy. W młodzieżowej koszykówce pozytywna bezczelność często wystarcza do stworzenia przewagi. W EuroCupie za złą decyzję po dwóch sekundach można dostać transition w drugą stronę, a Franco raczej nie będzie bił brawa tylko dlatego, że pomysł był odważny. Będzie wtedy ławka, a zespół będzie szukał bezpieczniejszego gracza na boisku.

Defensywnie nie robiłbym też z niego jakiegoś wyjątkowego stoppera. Statystyki przechwytów są raczej przeciętne, więc nie jest typem gościa żyjącego z wkładania ręki w każdy kozioł. Jego potencjał defensywny wynika bardziej z fizyczności, nóg i możliwości utrzymania pozycji niż z generowania chaosu. I to może być akurat dobrą rzeczą. Jeśli będzie poprawnie przechodził przez zasłony, utrzymywał rywala przed sobą i ograniczy głupie faule, dostanie znacznie więcej minut niż wtedy, gdy będzie próbował w każdym possession zrobić defensywną akcję miesiąca, po której komentatorzy Polsatu powiedzą: „Młody zawodnik w ciągu minuty złapał dwa głupie faule i wrócił na ławkę”.

Największym problemem Wrzeszcza może być jednak coś, na co sam nie ma większego wpływu, czyli szerokość rosteru Śląska. Po przyjściu Paula Scruggsa zrobiło się na obwodzie naprawdę ciasno. Hickey, Scruggs, Parsons, Luc, Czerniewicz, Kulikowski, a przecież minut będzie chciał również Wrzeszcz. To właśnie Anthony może być jednym z największych przegranych ostatnich zmian personalnych, bo liczba minut, którą można było zakładać jeszcze latem, nagle mocno się skurczyła.

Z drugiej strony Śląsk będzie grał na dwóch frontach, sezon jest długi i historia podpowiada nam, że roster zdrowy od listopada już raczej nie będzie. Gracze będą spadać z listy dostępnych jak liście z drzew, dlatego Wrzeszcz swoją szansę dostanie. Pytanie tylko, czy będzie potrafił zrobić z nią coś podobnego do tego, co kiedyś Czerniewicz w jednym z meczów EuroCupu – czyli wejść bez kompleksów.

Dla mnie Anthony Wrzeszcz może być jednym z największych prospectów tego sezonu w PLK. Gdy zapytałem Anthony’ego: „Czy czujesz się bardziej jedynką, czy dwójką?”, tylko uśmiechnął się i powiedział: „Rzut, rzut, rzut”. To dużo mówi, kim chce być, ale czy nim będzie, to sezon pokaże.


PLUSY

● Bardzo szybkie podejmowanie decyzji
● Pozytywna bezczelność i brak kompleksów
● Duża gotowość do rzutu za trzy
● Dobrze wygląda po dynamicznym wyjściu po zasłonie
● Eksplozywność i dobre nogi
● Solidna fizyczność jak na 22-letniego guarda
● Potrafi kończyć wejścia na kontakcie i reverse layupem
● Może grać na pozycjach 1–2
● Dobre doświadczenie z młodzieżowej reprezentacji Polski
● Realny upside i duże pole do rozwoju
● Nie potrzebuje wielu minut, żeby wnieść energię z ławki

MINUSY

● Rzut za trzy odważny, ale nadal niestabilny procentowo
● Zbyt duża zależność ofensywy od rzutu z dystansu
● Nie jest naturalnym generałem na boisku
● Combination i czytanie złożonych defensyw nadal do rozwoju
● Mało akcji w zakresie kreowania kolegów
● Nie generuje dużej liczby przechwytów
● Szeroki roster może bardzo ograniczyć jego minuty
● Nieprzewidywalność może powodować szybkie sadzanie na ławkę w ważnych meczach
● Pierwszy profesjonalny sezon, czyli nadal niewiadoma w seniorskiej koszykówce